POWSTANIE STYCZNIOWE 1863

Powstanie styczniowe (1863–1864) – polskie powstanie narodowe przeciwko Imperium Rosyjskiemu, ogłoszone manifestem 22 stycznia 1863 wydanym w Warszawie przez Tymczasowy Rząd Narodowy, spowodowane narastającym rosyjskim terrorem wobec polskiego biernego oporu, wybuchło 22 stycznia 1863 w Królestwie Polskim i 1 lutego 1863 w byłym Wielkim Księstwie Litewskim, trwało do jesieni 1864; zasięgiem objęło tylko zabór rosyjski: Królestwo Polskie oraz ziemie zabrane – Litwę, Białoruś i część Ukrainy; było największym polskim powstaniem narodowym, spotkało się z poparciem międzynarodowej opinii publicznej; miało charakter wojny partyzanckiej, w której stoczono ok. 1 200 bitew i potyczek, mimo początkowych sukcesów zakończyło się klęską powstańców, z których kilkadziesiąt tysięcy zostało zabitych, blisko 1tys. straconych, ok. 38 tys. skazanych na katorgę lub zesłanych na Syberię, a ok. 10 tys. wyemigrowało;

Po upadku powstania Kraj i Litwa pogrążyły się w żałobie narodowej; w 1867 zniesiono autonomię Królestwa Polskiego, jego nazwę i budżet, w 1869 zlikwidowano Szkołę Główną Warszawską, w latach 1869–1870 setkom miast wspierających powstanie odebrano prawa miejskie doprowadzając je tym samym do upadku, w 1874 zniesiono urząd namiestnika, w 1886 zlikwidowano Bank Polski; skasowano wszystkie klasztory w Królestwie, skonfiskowano ok. 1 600 majątków ziemskich i rozpoczęto intensywną rusyfikację ziem polskich; po stłumieniu powstania znaczna część społeczeństwa Królestwa i Litwy uznała dalszą walkę zbrojną z zaborcą rosyjskim za niecelową i zwróciła się ku pracy organicznej; powstanie przyczyniło się do korzystniejszego niż w dwóch pozostałych zaborach uwłaszczenia chłopów; pozostawiło trwały ślad w literaturze (Orzeszkowa – Nad Niemnem, Dąbrowska – Noce i dnie) i sztuce polskiej (Grottger – Polonia i Lithuania, Matejko – Polonia) XIX i XX wieku w kraju, na Litwie i na Białorusi.


BITWA POD KIETLANKĄ 13 MAJA 1863R.

 

Ignacy Mystkowski ps. Ojciec ur. 04.02.1826 w Mystkach, ziemi łomżyńskiej, zm. 13.05.1863, żona- Elizabeth Jeonnot ur. 1838.
Rodzice: Barnaba Mystkowski herbu Rawicz + Marianna Godlewska (ślub 1825r.)

Herb: Puchała (kontakt z krewnym pułkownika: Jan Mystkowski fizdejko@go2.pl)

Studia inżynierskie odbył we Francji. Jako inżynier komunikacji kolejowej pracował na przebiegającej przez Małkinię kolei warszawsko-petersburskiej oddanej do użytku w grudniu 1862r.

 

W czasie powstania styczniowego, organizował oddziały powstańcze na Ziemi Kurpiowskiej, gdzie nazywano go „Ojcem”.

Już 23 stycznia 1963r. przybył do Małkini z Warszawy pociąg z powstańcami, wśród których był Ignacy Mystkowski. Po przyjeździe powstańcy podpalili most na Bugu, brak materiałów wybuchowych nie pozwolił zniszczyć żelazno-kamiennej konstrukcji mostu. W czasie dwudniowego postoju w Małkini przeprowadzili werbunek ochotników, a następnie z oddziałem liczącym około 200 osób wyjechali do Czyżewa, później na teren Puszczy Białej. W Zarębach Kościelnych Ignacy Mystkowski zwerbował 7 kleryków z klasztoru zakonu reformatów, wśród których był Piotr Kulik*. (*Odpis skróconego aktu zgonu 5(1933)1- USC w Grębkowie, pow. Węgrów; Żywe pomniki bohaterstwa, s. 15, 40.)

  

Puszcza Biała (w widłach Bugu i Narwi, po Ostrów i Brok) przewidziana była jako miejsce do koncentracji oddziałów, a także jako punkt wypadowy na linię kolei żelaznej Warszawa-Petersburg. Przerwanie linii kolejowej odcinało wojska carskie stacjonujące w Królestwie Polskim od zaopatrzenia i możliwości szybkiego ściągnięcia posiłków z Moskwy. Rosjanie zdawali sobie sprawę z takiego zagrożenia i wysłali oddział żołnierzy stacjonujący w Pułtusku by rozbił powstańców.

28 lutego 1863r. pod Przetyczą doszło do zwycięskiego starcia oddziałów powstańczych z wojskiem carskim. To zwycięstwo podniosło ducha narodowego i do oddziału zaczęło przybywać wielu ochotników.

Okupant posiadł dość duże siły zgrupowane w Pułtusku, Ostrołęce, Łomży oraz znaczny park artylerii w Wyszkowie i pułk Rosjan w Ostrowi Mazowieckiej. Pułk ten był wydzielony do ochrony kolei Warszawa- Petersburg. Dwa garnizony tego pułku stacjonowały w Czyżewie i Małkini.

Posiadając te zasoby Rosjanie po pierwszej porażce pod Przetyczą zaczęli przygotowywać obławę na oddziały powstańcze.

Nastąpiły kolejne zwycięskie jak i niestety przegrane potyczki. Po dalszych walkach część oddziałów wraz z głównym dowódcą Zygmuntem Podlewskim musiała ustąpić.

Największym oddziałem operującym w Puszczy Białej był oddział Ignacego Mystkowskiego i Bronisława Deskura. Liczący ponad 1200 ludzi oddział stoczył w nocy z 4 na 5 maja 1963 r. swą najbardziej znaną bitwę, pod Stokiem (trasa Ostrów Maz.- Ostrołęka). Oddział Ignacego Mystkowskiego urządził zasadzkę na wojska carskie. Starcie to przeszło do historii jako jedna z największych zwycięskich bitew powstania styczniowego. W walce rozbito kolumnę carską księcia Tichomirowa i Konstantego Rynarzewskiego, wzieto jeńców, zdobyto broń i sprzęt taborowy. Oddziałami strzelców i kosynierów dowodzili Ignacy Mystkowski i Karol Frycze, Jan Podbielski i Władysław Ostaszewski, a kawalerią Bronisław Deskur. W skład sztabu wchodził Teofil Dąbrowski, brat Jarosława Dąbrowskiego. Z tą bitwę Rząd Narodowy mianował Mystkowskiego podpułkownikiem.

Po zwycięstwie pod Stokiem Mystkowski ze swym oddziałem ruszył w stronę kolei żelaznej. 7 maja w Uścianku zmarł ciężko ranny w bitwie pod Stokiem Jan Podbielski.

J. Podbielski (26V 1836- 7V 1863) kapitan wojsk carskich, był synem Andrzeja, rejtana kancelarii ziemskiej powiatu ostrowskiego. Ukończył akademię wojskową w Petersburgu i pracował jako oficer sztabu garnizonu moskiewskiego. Wiosną 1863 w czasie urlopu wstąpił do oddziału Mystkowskiego. Pod Stokiem dowodził batalionem. W bitwie został ciężko ranny. Zmarł po dwóch dniach w Uścianku koło Zarąb Kościelnych.

13 maja 1863r. w Kietlance oddział powstańczy pod dowództwem Ignacego Mystkowskiego urządził zasadzkę na pociąg pancerny wiozący żołnierzy gen. Trolla do Małkini oraz  dostawę broni dla Rosjan. Zasadzka się nie udała. W wyniku zdrady konduktora Suchodolskiego pociąg z wojskiem rozpoczął wcześniej hamowanie i wykolejeniu uległa jedynie jego przednia część. Powstańcy zaatakowali jadący pociąg z prawej strony toru z lasu zwanego Rukieciną. Rosjanie przygotowani wyciągnęli ciężką broń. Powstańcy popełnili ciężki błąd, obsadzając jedną tylko stronę torów, co umożliwiło wojskom carskim skuteczne prowadzenie ostrzału zza wagonów. Zaalarmowany w Czyżewie większy oddział rosyjski przybył pospiesznie i wezwał z Małkini drugi oddział, który nadjechał pociągiem. Zaatakowani z dwóch stron powstańcy zaczęli wycofywać się i zgrupowali się do walki wśród zabudowań i drzew Kietlanki, oddzielonej od torów podmokłym terenem bagnistym. Powstańcy walczyli dzielnie i długo, ale bitwa zakończyła się ich klęską. Nie pomogły podciągnięte rezerwy ani zwerbowani w najbliższej okolicy ochotnicy, którzy na odgłos walki chwycili za broń. Powstańcy rozproszyli się potem po okolicznych lasach i wioskach lub schronili się za Bugiem.

Bitwa zakończyła się klęską. W walce zginęli wszyscy dowódcy batalionów wraz z dowódcą ppłk Ignacym Mystkowskim oraz 40 powstańców, 25 było rannych. Ignacy Mystkowski został pochowany na cmentarzu w Zarębach Kościelnych, o czym świadczy akt zgonu znajdujący się w księdze parafialnej.W bitwie zginął też Piotr Mystkowski, krewny pułkownika, urodzony w 1822r. w Zarębach Święchach.

Fotografia przedstawiająca mogiłę- pomnik, w którym zostały złożone prochy żołnierzy września 1939r. oraz poświęconą pamięci płk. Ignacego Mystkowskiego, żołnierzom Powstania Styczniowego i wszystkim żołnierzom spoczywającym na ziemi zarębskiej walczącym w obronie ojczyzny.

 

Dowództwo nad skrwawionym oddziałem objął teraz płk Karol Frycze, wycofując się wraz z nim w lasy koło Długosiodła. Nie było to szczęśliwe posuniecie, bo już 23 maja oddział został niespodziewanie zaatakowany pod Łączką na uroczysku leśnym pod nazwą „Bykowce” przez przeważające siły Rosjan. Zmuszone do przebijania się oddziały powstańcze poniosły ciężkie straty. Szczególnie dotkliwa dotyczyła płk Frycze, który zniesiony z ciężkimi ranami z pobojowiska i przetransportowany do pobliskiej Poręby, tam zmarł i tamże został pochowany.

 

Osiem dni później, bo 1 czerwca jeden człowiek dokonał tego, czego nie udało się Mystkowskiemu. Nieznany niestety z nazwiska kolejarz pomścił klęskę spod Kietlanki rozkręcając w dobrze wybranym miejscu koło Zarąb Kościelnych tory. Pociąg wiozący z Petersburga około 600 żołnierzy- jeśli wierzyć ówczesnym pamiętnikarzom- został zupełnie zniszczony.

 

Na cmentarzu w Zarębach Kościelnych pochowane jest małżeństwo, które brało udział w Powstaniu Styczniowym.

 

Fragment książki "Młodość mego pokolenia" Tadeusza Jabłońskiego- wnuka powstańców:

" Z rozmów, a niekiedy z przekomarzania się babci z dziadkiem dowiedziałem się o ich udziale w Powstaniu Styczniowym 1863r. Babcia często zarzucała dziadkowi, że nie przystąpił na stałe do oddziałów powstańczych, a dołączał tylko w razie pilnej potrzeby. Chwytała za broń dopiero na odgłos toczących się walk lub potyczek w okolicy. Według twierdzenia babci tak samo było podczas bitwy pod Kietlanką, gdzie powstańcy stoczyli nierówną i krwawą walkę z oddziałami wojska carskiego. Nie pomogły podciągnięte rezerwy ani zwerbowani w najbliższych okolicach ochotnicy, którzy na odgłos walki chwycili za broń. Wśród nich znajdował się także mój dziadek, który podobno nie zdążył przybyć na czas pod Kietlankę. Powstańcy rozproszyli się potem po okolicznych lasach i wioskach lub schronili się za Bugiem. Pamiętam, że babcia wypominała dziadkowi to jego opóźnienie, twierdząc, że doszedł tylko do Grabowa. (...)

(...) Babcia była osobą wychowaną w atmosferze na pół mieszczańskiej, a pochodziła z pobliskiego Andrzejewa, gdzie ludzi ze stanu mieszczańskiego łykami nazywano. (...) Była to dzielna, zawsze pełna energii kobieta. Początkową wiejską szkołę czterooddziałową skończyła we wsi Paproć. (...) Babcia z dumą mówiła o swoim udziale w poczynaniach powstańczych. Jako kilkunastoletnia dziewczyna wraz ze swoimi rówieśnicami z Andrzejewa została zaangażowana do powstańczej służby sanitarnej. Oprócz przygotowywania i przechowywania lekarstw, szarpi na opatrunki ukrywała w bezpiecznych miejscach i leczyła rannych lub chorych powstańców, dowożonych nie tylko z Puszczy Białej i lasów kurpiowskich, ale także z lewobrzeżnego Podlasia. Pamiętam, że z dużym znawstwem leczyła ich domowymi metodami, z dawna skutecznie wypróbowanymi. Na skaleczenia i rany zawsze miała gotowe szarpie z białej tkaniny lnianej oraz czarny chleb razowy z mąki w żarnach mielonej, rozgnieciony z pajęczyną. Na wszelkie potłuczenia, schorzenia przewodu pokarmowego lub przeziębienia skuteczne były przeróżne zioła, zawczasu już przygotowane. Z tych umiejętności i praktyk leczniczych babci korzystali też często znajomi i sąsiedzi. (...)".

Władysław i Anna z Czyżewskich Srzedniccy, posiadali kilkumorgowe gospodarstwo oraz dość obszerny jak na ówczesne warunki dom, który w całości wynajmowali na urząd pocztowy. Sami natomiast mieszkali w domu skromniejszym, usytuowanym w podwórzu. Władysław nie mógł już wyżyć z liczną rodziną na swym kilkumorgowym gospodarstwie ani zakończyć odbudowy spalonego po pożarze domu. Poduczył się więc do zawodu kuśnierskiego oraz wyprawiania skór baranich i jeździł ze swymi wyrobami na jarmarki do Ciechanowca. Ich zabudowania znajdowało się w miejscu, w którym obecnie znajduje się dom państwa Kietlińskich.

[powrót- historia]

 


Ksiądz Seweryn Gargilewicz

 

Pani Anna Nienałtowska odnalazła materiały o księdzu Sewerynie Gargilewiczu, byłym proboszczu parafii Zaręby Kościelne, który był uczestnikiem powstania styczniowego i w 1864 r. został skazany na 12 lat katorgi. W 1886 r. wrócił z zesłania.

Ksiądz Gargilewicz Seweryn, były proboszcz parafii Kościelne Zaręby, ur. 1823r. zm. 14.10. 1900 r. w Krakowie w klasztorze s. s. Wizytek, gdzie przebywał od powrotu z Horodyszcza w 1866r.

1. W alfabetycznych wykazach uczestników powstania 1863 r. jest wymieniony ksiądz S. G. proboszcz parafii Kościelne Zaręby , powiatu ostrołęckiego, górni łomżyńskiej, którego akta sprawy przechowywał urząd Polowego Audytoriatu Nr. 85 w swoim drugim wydziale 1864 r. Ksiądz S. G. był pod zarzutem że:

1. W kościele głosił podburzające kazania.

2. Gdy powstańcy szli niszczyć kolej, w pełnym liturgicznym ubraniu błogosławił ich na tę robotę.

3. Nakazywał włościanom iść i bronić ojczyzny.

Na mocy konfirmacji która wydał nmk. Królestwa Pol., na wniosek Polowego Audytoriatu z 28 mar. 1864r. nr. 777 ksiadz S. G. został skazany na 12 lat katorgi w

fortecach. W alfabetycznym spisie uczestników powstania 1863 r., pod liczba 235 litery G

Wymieniony jest ksiądz S. G. proboszcz parafii Kościelne Zaręby, powiatu ostrołęckiego, guberni łomżyńskiej, który, jak wykazywał przewód sadowy, był winien;

1. Że wygłosił w kościele skrajnie podburzające kazanie, w celu pobudzenia słuchaczów, by szli do powstania.

2. Że dla obudzenia i podtrzymania ducha w powstańcach razu pewnego błogosławił ich krzyżem wobec swych parafian.

3. Wzywał parafian do obrony ojczyzny.

Na mocy konfirmacji nmka. Królestwa Pol., z 30 mar. (11kwiet.) 1864r.,nksiądz S.G. pozbawiony został wszystkich praw stanu i zesłany do katorgi na lat 12 do jednej z syberyjskich fortec.

Przeciwko księdzu S.G. zeznawali jego parafianie. (A. A. d. Warsz. Ałfawitnyj spisok… płockago wojennago otdieła I).

Ks. Seweryn Gargilewicz, ur. 1823 r.,

1. Nlk wojn., na powiat, pras, wezwał do swej kancelarii ks. S. G., prob. par. Zaremby, pow. ostrł. gub. łomż. lecz ks. S. G. na wezwanie to wcale się nie stawił, za co zapłacił z rozporządzenia władz rządowych 10 rub. kary.

2. Do Konsystorza Pułt. doniósł dziekan dekanatu andrzejewskiego 3 lut. 1864r., że wojska rosyjskie 1 lut. schwytały we wsi Skłody Stachy koło wsi kościelnej Zaremby, powiatu ostrow., tamtejszego proboszcza ks. S. G. (który dotąd krył się przed pogonią kozaków) i odwiozły go do stacji kolejowej Czyżew (na drodze petersburskiej).

3. Na to pod data 11 kwietnia 1864 r. Nr. 521 bp. płoc. powiadamia Konsystorz Pułtuski, że od Kom. Rz. W. R. i O. P. 20 mar. (1 kw) b. r. nr. 1905 (4578) otrzymał wiadomość że ks. S. G. prob. par. Zaremby wyrokiem Kom. Polowego Sądu Wojn. zatwierdzonym przez nmka., Kr. P., został pozbawiony wszystkich praw stanu i wysłany na Syberję do ciężkich robót.

4. Jen. plc .na Kr. P. 8 (20) mar. 1864 r. Nr. 1911 donosi do Kom. Rz .W. R. i O. P., że aresztowany ks. S. G., prob.par. Zaremby, na mocy wyroku Kom. Sądu Polowego Wojn., zatwierdzonego przez nmka Kr. P., ma być wywieziony do katorgi na Syberię.

5. W innym dokumencie o ks. S. G. czytamy; „Za udział w powstaniu na mocy wyroku sądowego , który zatwierdził nmk Kr. P., wysłany został na Syberię do robót katorżnych.

6. W spisie zaś gub. płoc. przestępców politycznych czytamy, że śledztwo wykazało winnym księdza S. G. głoszenia; podburzających kazań do powstańców, zachęcania ich do wytrwania w walkach i wobec swych parafian błogosławił.

Wobec tego nmk Kr. P. zatwierdził 30mar. (11 kwiet.) 1864 r. wyrok, skazujący go na pozbawienie wszystkich praw stanu i zesłanie do katorgi na Syberję do jednej z tamtejszych fortec na 12 lat.

W 1883 r ksiądz S. G. był w m. Horodyszcze gub. penzeńskiej. 12 lutego 1878 r. w Horodyszczu otrzymali po 10 rubli zapomogi: ks. Seweryn Gargielewicz , były proboszcz parafii Zaręby Kościelne, dekanatu ostrowskiego, diecezji płockiej, ks. Firmin Mędrekiewicz, ks.Symon Jakowicz (chodzi o tego samego co niżej ks. Szymona Jakowskiego) i ks. Józef Zagórski, proboszcz parafii Punie, diecezji wileńskiej.

14 kwietnia 1879 r. w Horodyszczu guberni penzeńskiej, otrzymał zapomogi ks. Szymon Jakowski , b. proboszcz parafii Zaręby Kościelne, diecezji płockiej 25 r.

 

„...W r. 1886 3 nasza siostra (kołowa) Marja-Kajetana odwoziła na granicę w Maczkach 3 pensjonarki, a rodzone siostry, panny Frankowskie. Oddawszy je ojcu, który na nie tam czekał, przechadzała się zwolna po samotnym peronie. Wtem nagle uczuła, że ją ktoś ciągnie za sukienkę. Obraca się i widzi dwóch urzędników kolejowych, którzy ją pytają, czy wraca do Krakowa? „A tak". „To możeby siostra wzięła ze sobą księdza, który jedzie z Sybiru także do Krakowa?" „A gdzież on?" — pyta siostra i zaczyna się rozglądać. Ale panowie ci widocznie nie chcieli pokazać siostrze przyszłego towarzysza podróży, bo prędko zagadnęli: „My go siostrze przyprowadzimy do wagonu, jak już siostra siądzie; ma tłomok, który nadamy i mały kuferek przy sobie." „To dobrze," powiada siostra i sadowi się w osobnem coupe. Prowadzą go między sobą, jakby nieżywego i w wagonie sadzają na ławce, z trzaskiem drzwi za sobą zamykając. „Siostra M. Kajetana po chwili zaczyna się księdzu przyglądać. Siedzi nieruchomy, oczy spuszczone i ręce kurczowo zaciśnięte. Próbuje rozmowy, ale napróżno; oczy jeszcze się mocniej zamykają, jakby z przestrachu jakiego. „Co tu robić?" — myśli siostra — „Panowie kazali go zawieźć do Marków, a to biedactwo ani mówić nie może. Może będzie jadł?..." Upał był straszny, więc siostra kupiła truskawek i podaje księdzu. Popatrzał, wziął jedną i na tern koniec. „Chory albo pomieszany" — rozumuje siostra. „Wiem, co zrobię! przyprowadzę go do kraty (rozmównicy) i niech nasza Matka (L. L. W. Tomaszewska) zrobi z nim, co zechce". Tak też się stało. Siostra, przyjechawszy, zostawia księdza u drugiej kraty, sadza jak automat na krześle, a sama prosi o przełożoną, do czwartej i wszystko opowiada. „A gdzież On?" — woła uradowana Matka, że Bóg jej zsyła kapłana, „przyprowadź go tutaj". S. M. Kajetana idzie po swego pupila, a wiedzieć trzeba, że ubrana była po świecku, w pięknej mantyli i wielkiej budzie ze wstążkami na głowie. Prowadzą się tedy oboje przed 3-cią kratę, a s. Marja-Cecylja, która tam z bratem siedziała odzywa się: „Jakieś stare małżeństwo prowadzi się do naszej Matki". „Ależ nie," protestuje p. Lebenstein „to siostra Kajetana!" Czwarta krata przeraziła biednego księdza — wyprężył się, ręce spuścił po bokach, oczy zamknął i ani słówka na pytania Matki nie powiedział. Poprosiła więc ks. Lubowidz-kiego, który go zabrał do siebie i jak dziecko ułożył do łóżka. Z papierów, które miał przy sobie, dowiedziano się, że to był ks. Seweryn Gargilewicz, zesłany na Sybir i teraz, po 20-tu latach, na wolność wypuszczony. Lat miał 63. Nazajutrz ubrano go i zaprowadzono do kościoła, sądząc, że odprawi Mszę Św.; staruszek dał się ubrać i zaprowadzić do ołtarza, ale przyszedłszy do epistoły, stał i stał bez pamięci. Znowu więc zabrał go ks. Lubow. i przekonano się, że długie wygnanie i straszne pewno cierpienia, odebrały mu przytomność. Pomalutku zaczął do siebie przychodzić, ale najspokojniejszym się wydawał, kiedy miał obok siebie „mego Anioła-Opiekuna", siostrę Kajetanę.

„Z początku nie mógł znosić krat (w rozmównicach), bo się obawiał, że to więzienie; kiedy go chciano zaprowadzić przez korytarzyk do zakrystji, krzyknął przerażony: „Jabym miał iść do tego więzienia!., nigdy!." Przed świeckimi panami uciekał, albo stawał wyprężony, jak widocznie robił, kiedy go chciano indagować.

„Kiedyś, posłyszawszy muzykę wojskową, uciekł pędem z dziedzińca i schował się w jakiejś kamienicy, gdzie go kościelny nasz znalazł, przykucniętego w ciemnym kącie. Prędko rozeszła się wieść o naszym wygnańcumęczenniku.

Odwiedził go z wielką łaskawością nasz ukochany Pasterz, ale nie zrobiło to na nim wielkiego wrażenia. Jeszcze się nie opamiętał. Mieszkał już wtedy w Krakowie ks. kan. kaliski Rogoziński, który także lat wiele przebywał na Sybirze. Przyszedł i on, przekonać się i zobaczyć, co to za kapłan mieszka u wizytek. Zaledwie stanął przed ks. Gargilewiczem, a ten buch na kolana i ze łzami radości ściska go za nogi. Poznał w nim swego przełożonego na wygnaniu i towarzysza niedoli i od tej chwili zupełnie przyszedł do siebie. Był to kapłan niezwykłej gorliwości: spowiadał w kościele świeckie osoby, miewał nauki postne i adwentowe i tak się do nas przywiązał, że kiedy p. Zamojska chciała go mieć kapelanem, odpowiedział stanowczo: „Bóg mi przeznaczył ten kościół do pracy, więc się stąd nie ruszę, choćby mnie miano zabić!"

„Przywiózł ze sobą w tłomoku stare futro i poduszkę, a w kuferku koszulinę perkalową i mszał — i to wszystko! Ale nigdy nie chciał nic przyjąć, zadawalniając się intencjami mszalnemi; nietylko więc nie był nam ciężarem, ale wielką ulgą i pomocą, zwłaszcza kiedy ks. Lubowidzki zaczął zapadać na zdrowiu...

„Od dłuższego już czasu niepokoiło nas zdrowie ks. Gargilewicza. Częste wysypki po całem ciele, bardzo przykre, pokazywały, że w organizmie jest jakiś ferment; w ostatnich miesiącach przyłączył się bardzo silny ból gardła, w którem musiała być jakaś narośl, bo trudno przychodziło mu mówić. Staruszek jednak ani chciał słyszeć o doktorze i o łóżku. Kiedy nakoniec nie mógł już wstać, odwiedził go jego towarzysz wygnania o. Wacław kapucyn i widząc, że zbliża się do końca - wspomniał o sakramentach Św., ale chory nasz, nie czując się tak źle, odmówił. Tymczasem jeszcze o. Wacław nie wyszedł za furtkę, kiedy ks. Gargilewicz nagle życie zakończył dn. 14 paźdz. 1900 r. Pamiętamy, jak w czasie rannego „Posłuszeństwa" wbiegła s. furtjanka Marja-Gabrjela, wołając z płaczem: „Moja Matko, już!" -„Umarł?!" odpowiedziała Matka, umarł, niestety, bez sakramentów, co ją i nas wszystkie bardzo trapiło. Uspokoił nas o. Łaszczyk T.J., który zdaleka brał żywy udział w życiu naszem."

W starej księdze meldunkowej klasztoru s.s. wizytek zanotowano: „Ks. Seweryn Gargilewicz przybył dn. 6 lip. 1886 r. z Horodyszcza, gub. penzeńska".


Oceniając przebieg powstania na terenie północnego Mazowsza, gdzie stoczono 135 bitew, na ogólną liczbę ok. 1000 w całym kraju, trzeba przyznać, że ludność miejscowa zdała swój egzamin z patriotyzmu. Lecz teraz nadchodzi czas gdy trzeba za odruch buntu przeciwko Jego Imperatorskiej Wysokości srogo zapłacić. Gdy umilkły strzały i uspokoiła się Puszcza Biała wyrazicielami carskiego prawa stali się oficerowie rosyjscy, którzy walczyli z powstańcami. Dowódcy pułków świeżo pamiętający zażartość tamtych walk i pałający żądzą odwetu. Każda bitwa czy potyczka stawała się, jeszcze w trakcie powstania, świetnym argumentem do nasilenia akcji represyjnych w stosunku do mieszkańców tutejszych ziem. Trzeba z drugiej strony obiektywnie przyznać, że ludność miejscowa uczciwie sobie na to „zasłużyła".

Powstanie zakończyło się klęską po czternastomiesięcznym pełnym oporu boju z przeważającymi pod każdym względem wrogiem. Klęska II Korpusu pod Opatowem(10 - 11.04.1864 rok). Wiele było przyczyn tego upadku między innymi brak ogólnego planu działań, brak jednolitego dowództwa, kadr dowódczych, uzbrojenia i wyszkolonego żołnierza. Mimo popełnionych błędów i nieudolności trwało najdłużej ze wszystkich wcześniejszych powstań polskich.

Skutki powstania to:
- uwłaszczenie chłopów w Królestwie Polskim,
- represje popowstaniowe w stosunku do Polaków (wywózki na Syberię, konfiskaty mienia, wyroki sądów doraźnych - kary śmierci itp.),
- w znacznej części społeczeństwa upadek wiary w możliwość odzyskania niepodległości,
- Wielka Emigracja - (około 10 000 emigrantów) do Francji, Niemiec, Belgii.

Powstanie 1863 - 1864 roku było ostatnim z polskich powstań narodowych.
[powrót- historia]