HISTORIA ZIEMI OSTROWSKIEJ

Ziemia ostrowska - ta nieco sztuczna nazwa wywodząca się od największego miasta tego regionu Ostrowi Mazowieckiej - to tereny pófnocno-wschodniego Mazowsza, którego południową granice wyznacza w sposób naturalny rzeka Bug. Tereny specyficzne; nizinne, bez większych rzek, gęsto zalesione, o niezbyt atrakcyjnych walorach glebowych. Wśród tych lasów i piasków mazowieckich stosunkowo późno pojawiły się pierwsze zorganizowane grupy ludzi, i chociaż teren nasz nie został dotychczas gruntownie przebadany pod względem archeologicznym, to stwierdzono, że człowiek pierwotny pojawił się na tych terenach dopiero w okresie neolitu (neolit - młodsza epoka kamienia - trwająca w latach 4500-1800 p. n. e). "Rewolucja neolityczna" czyli przełom w życiu ówczesnych społeczeństw związany ze zmianą trybu życia i przejście z łowiectwa i zbieractwa na osiadły, rolniczy sposób zdobywania sobie pożywienia, nie znalazła większego odbicia na naszych terenach. Znalezione tu pojedyncze eksponaty świadczyć mogą, wg badaczy tego terenu, raczej o "przejściowym pobycie" grup ludzkich, niż o stałym zasiedleniu. Do takich znalezisk zaliczyć można kamienną siekierkę znalezioną przez ostrowskiego ucznia przy szosie Różańskiej. Wykonana z krzemienia pasiastego, charakterystyczna dla plemion z tzw. kultury amfor kulistych, wywodzi się najprawdopodobniej z okolic Krzemionek Opatowskich k. Ostrowca Świętokrzyskiego. Potwierdzało to by tezę, że została pozostawiona przez wędrujące naszymi terenami gromady ludzkie (krzemień opatowski wędrował nawet poza granice naszego państwa).

Lepiej prezentuje się okres brązu (1800-1300 r. p.n.e.), gdzie pojawiają się już niewielkie skupiska osadnicze, głównie jednak wzdłuż linii Bugu, jako że rzeka była wówczas głównym warunkiem do życia i głównym szlakiem komunikacyjnym. Najbardziej zbadanymi miejscami tego okresu to Nur i Kamionka. Jednak i te osady mają długie przerwy w zamieszkiwaniu, związane zapewne z szybkim wyjaławianiem się mało urodzajnej, piaszczystej gleby.

W epoce żelaza (od ok. 700 r. p.n.e.) a szczególnie w jego późniejszych okresach: lateńskim (IV-I w. p.n.e.) i rzymskim (I-IV w. n.e.) osadnictwo staje się coraz bardziej wyraziste. W późnym okresie lateńskim (ok. 100 r. p.n.e.) ziemie nasze były w okresie tzw. kultury przeworskiej, lub zwanej inaczej; kultur grobów jamowych. Na ziemi ostrowskiej zabytki z tego okresu odkryte zostały w Orle, Zamościu, Gniazdowie i Nurze - Kolonii. Okres rzymski, którego pozostałości w postaci pojedynczych monet i szklanych paciorków pojawił się na naszych terenach wraz z rozwojem szlaku bursztynowego. Nie należy wysuwać jednakże wniosków, że szlak bursztynowy wiódł przez ziemię ostrowską. Jedno z jego rozgałęzień, tzw. szlak pontyjski używał po prawdzie Wisły, Bugu i Bohu do swej komunikacji, ale bezpośrednio nie stykał się z naszymi terenami. Pozostałości tego okresu mogą więc być traktowane jako wymiana handlowa lub forma swoistego rodzaju amuletów. Już w tym okresie daje się zaobserwować, sporadycznie co prawda, zasiedlanie terenów oddalonych od koryta Bugu. Proces ten narasta z czasem i staje się bardziej widoczny w czasach osadnictwa wczesnośredniowiecznego (X-XII w.).

l w ten sposób wchodzimy w czasy nam coraz bliższe, w okres kształtowania się państwa polskiego. Ziemia ostrowska niewiele różniła się od ogólnego wizerunku naszego państwa jaki napotykamy w kronice Galia Anonima:

Kraj to wprawdzie bardzo lesisty, ale niemało przecież obfituje w złoto i srebro, chleb i mięso, w ryby i miód, pod tym zwłaszcza względem zasługuje na wywyższenie nad inne, że choć otoczony przez tyle wyżej wspomnianych ludów chrześcijańskich i pogańskich i wielokrotnie napadany przez wszystkie naraz i każdy z osobna, nigdy przecież nie został przez nikogo ujarzmiony w zupełności; kraj, gdzie powietrze zdrowe, rola żyzna, las miodopłynny, wody rybne, rycerze wojowniczy, wieśniacy pracowici, konie wytrzymałe, woły chętne do orki, krowy mleczne, owce wełniste.

Trzeba przyznać Gallowi, że wśród tych wszystkich superlatywów jakimi obdarzył swą przybraną ojczyznę, szczególnie jedna daje się odnieść w zupełności do naszych terenów. To właśnie te: lasy miodopłynne, w które obfitowały aż w nadmiarze nasze ziemie. Prawdopodobnie skupiska bartników trudniących się pozyskiwaniem miodu z leśnych barci dały początek osadzie zwanej - Ostrowia. Już sama nazwa nawiązuje do "ostrowy" - ściętego wierzchołka sosny lub świerku, którego odnogi stanowiły swoistego rodzaju drabinę służącą bartnikowi do wspinania się na tzw. "podkur" czyli platformę umiejscowioną bezpośrednio pod barcią. Wizerunek tejże ostrowy umieszczony został również w herbie przyszłego miasta.

Niestety z żalem trzeba stwierdzić, że jedyne miejsce, które mogłoby pomóc w archeologicznym zbadaniu naszej miejscowości zostało dość niefrasobliwie zniszczone przez jej mieszkańców. Mam na myśli (nomen omen) "żale", czyli cmentarz wczesnośredniowieczny, mieszczący się na terenie między byłą stacją kolejową a szosą zambrowską. Ponieważ pochówek w ówczesnych czasach dokonywany był w "skrzyniowych grobach" kamiennych, to skupisko dużych kamieni zostało pod koniec XIX wieku dokładnie zużyte na potrzeby budującego się kościoła parafialnego. Na pocieszenie można jedynie stwierdzić, że przypadek ostrowski nie był bynajmniej odosobnionym na ziemiach polskich, ale fakt ten spowodował nieodwracalną stratą w naszej dość skąpej wiedzy odnoszącej się do tych terenów.

Pierwsze osady poświadczone archeologicznie na terenie ziemi ostrowskiej wykazują dwa główne skupienia. Jest to północno-zachodnie wzdłuż biegu rzeki Orz i północno-wschodnie między dolinami Bugu i Nurca. Rozdzielały te skupiska wzgórza Czerwonego Boru. Najbardziej rozwinięte gospodarczo były osady nadbużańskie, należące od XII wieku do biskupów płockich. Zaliczają się do nich osiedliska w Broku, Nurze, Zuzeli czy Kamionce Nadbużańskiej. Wiadomo również, że w osadach tych mieszkańcy puszczy wymieniali skóry, miód, wosk czy bursztyn na sól i wyroby rzemieślnicze.

Szczególnie badania archeologiczne prowadzone w Kamionce Nadbużańskiej w dużym stopniu wpłynęły na wzrost wiedzy o warunkach życia i egzystencji jej mieszkańców. Rzemieślników było tutaj sporo. Głównym tematem ich profesji było: kowalstwo, bursztyniarstwo, płatnerstwo, garncarstwo oraz hutnictwo. W odkrytej tam również pracowni złotniczej został znaleziony denar rzymski cesarza Hadriana. Sporadyczność jednak tego rodzaju znalezisk oraz miejsce w jakim został znaleziony wskazywałby raczej na chęć użycia go jako surowca wtórnego, niż doszukiwania się jakichś szerszych kontaktów z Cesarstwem Rzymskim.

Ostatnimi czasy archeologowie odnotowali szczególny sukces odkopując w miejscowości Świerże-Chmielewo pozostałości po niewielkim grodku i trzech osad przygrodowych. Znaleziona tam ceramika pozwala datować to miejsce na przełom XI i XII wieku, zaś jego położenie na tarasie nadzalewowym rzeki Orz świadczyło o jego obronnym charakterze, l tutaj dotykamy jednej z głównych przyczyn słabości osadnictwa na naszym terenie. Powodowało je bliskość groźnych plemion z północy - jaćwieskich, czy ze wschodu - ruskich. Częste najazdy Jaćwingów, Prusów i Litwinów, które nękały te tereny aż do unii polsko-litewskiej w 1385 r. nie wpływały stymulujące na rozwój życia osiadłego. Nie dziwi więc, że władcy tych ziem różnymi sposobami starali się zabezpieczyć swój stan posiadania, najczęstszą zaś formą była budowa osad o charakterze obronnym. Taką rolę pełnił położony nad Bugiem Nur, w którym znajdował się, wg późniejszych wzmianek historycznych, kasztel obronny z podgrodziem w którym zamieszkiwali liczni rzemieślnicy, rolnicy i rybacy. Zamek nurski stanowił jedną z kluczowych warowni mającej bronić ziem księcia Janusza l Starszego przed najazdami północno-wschodnich sąsiadów oraz Zakonu Krzyżackiego. Podobną rolę pełniły zamki w Pułtusku, Ciechanowie czy Zakroczymiu. Chcąc zwiększyć znaczenie strategiczne grodu, poszczególni książęta mazowieccy zasiedlali te tereny licznymi osadnikami, co z pewnością podnosiło jego wartość militarną, ale przy okazji zwiększały również dochody płynące dla księcia. Lecz Nur to nie tylko kasztel obronny. Dzięki nadbużańskiemu położeniu już w XI -XII wieku stał się jednym z głównych punktów szlaku handlowego, łączącego Polskę z Rusią Kijowską. Znaczenie Nura podniósł fakt, że został ok. 1410 r. podniesiony do rangi miasta.

Jedną z najstarszych osad na naszych ziemiach był także Brok, którego rozwój wiązał się również z Bugiem. Przez osadę tą wiódł bowiem szlak handlowy o znaczeniu międzynarodowym, łączący Pomorze poprzez Mazowsze z Litwą i Rusią Halicką. Pierwsze wzmianki o tymże szlaku którego trasa wiodła z Torunia i kończyła bieg w Trokach i Grodnie, oraz leżącej tu starej komorze celnej sięgają X i XI stulecia. Już w 1203 roku w dokumencie sygnowanym przez księcia Konrada Mazowieckiego wymieniony zostaje Brok jako gród obronny z kościołem i mający w swym posiadaniu 18 wsi. (m.in. Rostki, Chmielewo, Małkinię, Nagoszewo, Nieskórz i Udrzyn). Wkrótce, dokładna data nie jest niestety znana, Brok został przekazany biskupom płockim i w ich rękach pozostał aż do upadku l Rzeczypospolitej. Rozwijająca się prężnie osada handlowa uzyskała 26 marca 1501 roku prawa miejskie nadane przez biskupa Wincentego Przerębskiego, a zatwierdzone w 1505 r. przez biskupa Erazma Ciołka.

W międzyczasie pojawiła się nowa znacząca osada leśna, która dzięki reformatorskiej polityce Janusza l Starszego (1347-1427) księcia ciechanowskiego, liwskiego, warszawskiego, wiskiego i wyszogrodzkiego, została wypromowana do rangi wsi czynszowej na prawie chełmskim - Ostrowia. Książę uczynił ją wkrótce siedzibą dworu książęcego i miejscem sprawowania sądów oraz ufundował kościół pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej. Działo się to w latach 1420-21. Wkrótce Ostrów - ze względu na przypisane jej prawa i przywileje, oraz brak w okolicy innych skupisk miejskich stała się osadą znaczącą. Mieszkańcy, trudniący się przede wszystkim „przemysłem leśnym", zaczęli osiągać pokaźne dochody spławiając; futra, wosk, miód i drewno na tereny leżące wzdłuż dolnej Wisły i zaopatrując kupców z miast należących wówczas do Zakonu Krzyżackiego.

Rozwój cywilizacyjny puszczańskiej osady znalazł wkrótce potwierdzenie w odnośnym akcie prawnym. Oto w 1434 r. następca Janusza Starszego, książę Bolesław IV, nadaje jej prawa miejskie.

My, Bolesław z Bożej łaski książę Mazowsza etc. oznajmiamy wszystkim obecnym, kogo to dotyczy, że pragnąc dobra naszego Księstwa i powiększenia jego korzyści, zamieniamy wioskę naszą Ostrowya, położoną w okręgu Warszawskim, na miasto i, aby wymienione miasto Ostrowya tem szybciej mogło być uporządkowane, przydzielamy (pola) wszystkim i poszczególnym mieszczanom i mieszkańcom skądinąd przybyłym; łaskawie zezwalamy i dajemy wolność (jako wielki podarunek) od chwili obecnej, na przeciąg lat dwunastu bez przerwy liczonych, tychże samych mieszczan i mieszkańców, osiadłych w Ostrowy! dobrowolnie lub pod przymusem, uwalniamy od wszystkich naszych podatków, czynszów, danin, i jakichkolwiek robocizn, obowiązujących stale lub dorywczo, ogólnie na przeciąg dwunastu lat upływających w wolności. Po upływie wprawdzie tych dwunastu lat pragniemy, aby nasze obecne pismo nie miało żadnej siły ani wpływu. Na świadectwo niniejszej rzeczy przytwierdzamy pieczęć naszą w obecności świadków.

Działo się i nadano w Różanie w najbliższą sobotę przed niedzielą Palmową roku Pańskiego tysiąc czterysta trzydziestego czwartego.

Pierwszym wójtem Ostrowi został sędzia sądu książęcego Marcin Mieszek obdarowany przy tym 10 włókami ziemi (pozostałością po posiadłościach Mieszka są obecnie tereny nazywane potocznie „wójtówką") i młynem. Ówcześni mieszkańcy świeżo powstałego miasta byli, jak i w większości miast mazowieckich, kmieciami oraz drobnymi szlachcicami. W miarę rozwoju miasta zmieniała się wolno struktura zawodowa jej mieszkańców. Przybywało rzemieślników i kupców, kosztem zawodów stricto rolniczych. Rozwojowi miasta sprzyjało również położenie, bowiem tędy prowadziła najkrótsza droga w kierunku Wielkiego Księstwa Litewskiego.

W pierwszej połowie XVI wieku Ostrów była jednym z większych miast na północnym Mazowszu, największym w ziemi nurskiej i najzamożniejszym, biorąc pod uwagę wysokość podatku. Przeprowadzony w roku 1526 rejestr poborowy wykazał w mieście 232 domy zamieszkałe, (wg szacunkowych obliczeń) przez około 1500 mieszkańców.

Usankcjonowaniem znakomitej pozycji miasta stał się przywilej odbywania czterech jarmarków, nadany 28 grudnia 1514 roku przez księżnę Annę Mazowiecką, córkę Mikołaja Radziwiłła wojewodę wileńskiego i kanclerza litewskiego, i wdowę po księciu Konradzie III Rudym, sprawującą władzę na Mazowszu w imieniu nieletnich synów.

Anna z Bożej łaski Księżna i Opiekunka Mazowsza, Rusi etc. etc.

Wiadomym czynimy wszystkim obecnym, kogo to dotyczyć może powszechnie teraz i w przeszłości, iż chcąc powiększyć dobrobyt poddanych naszych z miasta naszego Ostrowija nadajemy łaskawie i zezwalamy na jarmarki dla użytku ogółu tego miasta. Po pierwsze - targ tygodniowy co wtorek. Następnie cztery targi (jarmarki) roczne: pierwszy przed Świętem Nawrócenia Świętego Pawła (25 stycznia), drugi przed czwartą niedzielę Postu (między 1 marca a 4 kwietnia), trzeci przed niedzielą Zielonych Światek ('między 10 maja a 13 czerwca) / czwarty przed Świętem Świętego Mateusza apostoła i ewangelisty (21 września) - ze wszystkimi swobodami ........Dań w Wąsoszu (Vansosche) w dniu Święta Mtodzianków - Roku Pańskiego

tysiąc pięćset czternastego.

Wraz z przywilejami o charakterze ekonomicznym rozpoczął się okres wysokiego rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego naszego grodu. Pojawia się dość duża grupa kupców zajmujących się przede wszystkim „pławieniem zboża", czyli spławianiem zasobów zbożowych do Gdańska. Z wybrzeża przywożono przede wszystkim śledzie. Ostrów „dorobiła się" i dość dużej liczby rzemieślników różnej specjalności. Wśród nich szczególnie znaczącą grupę stanowili piwowarzy. Wg lustratorów z 1565 roku warzeniem piwa zajmowało się na terenie ostrowskim 147 osób. A i produkcja była nader pokaźna - na głowę każdego spośród trzech tysięcy mieszkańców miasta, wypadały 2 beczki trunku. Na marginesie mówią, z produkcji piwa Ostrów znana była do czasów II wojny światowej i aż żal bierze, że ten intratny proceder zaniknął w dzisiejszych czasach zupełnie. Z innego rodzaju rzemiosł wymienia się również; gorzelników, aż 30 piekarzy, 11 kołodziei, 16 szewców, 9 garncarzy, 7 krawców, 63 rzeźników i 4 mieczników. Ta ostatnia liczba świadczyć może o sporym udziale szlachty wśród społeczności miejskiej. W mieście funkcjonowały również dwa młyny. Jeden mniejszy na rzeczce Grzybówce, oraz drugi znacznie okazalszy napędzany siłą wołów. Od 1461 roku istnieje wzmianka o funkcjonującej w mieście szkole parafialnej.

Ukoronowaniem rozwoju cywilizacyjnego Ostrowi stało się podniesienie miasta do godności stolicy jednego z trzech powiatów w ziemi nurskiej. W skład powiatu ostrowskiego wchodziły ówcześnie: Czerwin, Goworowo, Jelonki, Lubotyń, Wąsewo i Szumowe.

Tak wyglądało oblicze społeczne miasta w momencie gdy, wraz z resztą Mazowsza, zostało włączone do Korony Polskiej (1526 r.).

Miasto funkcjonowało dość dobrze w czasach rządów Zygmunta Starego, ale swój najlepszy okres zawdzięcza jego synowi Zygmuntowi Augustowi. Tenże monarcha, będący jednocześnie wielkim księciem litewskim, związał się szczególnie (a co później stanie się widoczne i uczuciowo) z Wielkim Księstwem. Często podróżował na Litwę a z tego powodu wolał przebywać na zamku warszawskim, niż w odległym Krakowie. Najkrótsza droga dla królewskich peregrynacji z Warszawy do Wilna wiodła przez Ostrów. Nie należy się więc dziwić, że z inicjatywy władcy wzniesiono w Ostrowi: dwór (...) wielki, królewski, nowo zbudowany, do którego mieszczanie czynią niektóre posługi za dobrą wolą. Są pod dworem dwie sadzawce, jedna niemała, już do końca wykopana, druga jeszcze nie do końca wykopana - wedle rozkazania Jego Królewskiej Mości. Dwór, po którym niestety dziś nie został nawet ślad, usytuowany był prawdopodobnie w okolicach dzisiejszego Ogródka Jordanowskiego.

Tutejszą parafię oddał król, w roku 1565, swemu sekretarzowi, księdzu Andrzejowi Patrycemu Nideckiemu (1522-1586) - doktorowi obojga praw, znanemu i wybitnemu humaniście, późniejszemu biskupowi wendeńskiemu. Jako wybitny językoznawca i uczony pisarz znany jest w literaturze polsko- łacińskiej pod nazwą Patricius. Ten, tak znamienity proboszcz ostrowski zapisał się w dziejach miasta jako budowniczy okazałego kościoła w którego wnętrzu znajdowało się aż siedem ołtarzy, oraz założyciel na terenie miasta Bractwa Literackiego przy tymże kościele. Przewielebny Andrzej Patricius Archidiakon Wileński, sekretarz Jego Królewskiej Mości, a pleban Ostrowski, pozwala i daje prawo temu Bractwu Literackiemu korzystać z małego ołtarza dla odprawiania śpiewów, w którym to ołtarzu przechowuje się Przenajświętszy Sakrament po lewej stronie wielkiego ołtarza.

„Confraternitas Literatorum" czyli Bractwo Literackie skupiając w swych szeregach mieszczan i reprezentantów szlachty, miało na celu oprócz zadań religijnych, tzn. czytania pisma i śpiewania psalmów, również działanie o charakterze charytatywnym; wspierania swych członków w wypadkach losowych, niesienie pomocy ubogim, udzielania pożyczek, pokrywanie kosztów pogrzebu niezamożnych braci i sióstr, itp. Z inicjatywy Bractwa ufundowano w latach osiemdziesiątych XVI w. w Ostrowi szpital - przytułek i kasę pożyczkową.

Gdy w początkach lipca 1572 r., w czasie swej ostatniej podróży do Wilna, Zygmunt II August zasłabł i zakończył życie w niedalekim Knyszynie, to zaraz po tym ostatni z Jagiellonów po raz ostatni odwiedził nasze miasto. Kondukt pogrzebowy z królewskimi zwłokami zatrzymał się tylko przez chwilę, ale w samej Ostrowi przez trzy dni odprawiano egzekwie żałobne za duszę monarchy. Słysząc bijące dzwony mieszkańcy miasta nie zdawali sobie jeszcze sprawy, że biją one również i im. Nadchodził bowiem czas zmierzchu dla dobrze rozwijającego się miasteczka i wyraźnego załamania się statusu jego mieszkańców.

Początek XVII wieku niósł za sobą wyraźne osłabienie pozycji miast w całej Rzeczypospolitej. Ostrów jeszcze w dużej mierze tego nie doświadczyła, ale i tu dawały się odczuć coraz wyraźniejsze oznaki stagnacji.

Dość dobrze za to funkcjonował położony nieopodal Brok w którym biskup Samuael Maciejewski rozpoczął budowę nowego, renesansowego kościoła. Budowę, rozpoczętą w 1544 r. zakończył jego następca biskup Andrzej Noskowski 16 lat później. Budowy obiektu o dużej wartości artystycznej kierował Jan Baptysta z Wenecji, obywatel i rajca Płocka. Wkrótce potem Henryk Firlej, początkowo proboszcz, a wkrótce już biskup płocki, wybudował w 1607 roku okazały pałac w swym kształcie przypominający obronny kasztel, który stał się wkrótce siedzibą letnią biskupów płockich. Położona przy ujściu rzeki Turki do Bugu, i otoczona pięknym parkiem budowla, gościła wielu znamienitych wówczas postaci. Sam zaś Brok, liczący ok. 3000 mieszkańców plasował się w czołówce miast tej części Mazowsza i pełnił nadal swą podstawową funkcję znaczącego portu spławnego dla mazowieckiego zboża.

Podobnie jak Brok rozwija się nader pomyślnie położony nieopodal Nur. To miasto, od 1526 r. czyli od momentu wcielenia Mazowsza do Korony, stało się miastem królewskim, a od 1545 funkcjonuje jako część „oprawy" królowej Bony, a później jej córki, Anny Jagiellonki. Co więcej, awansuje do rangi starostwa i ośrodka ziemi nurskiej, obejmującej powiaty kamieniecki, ostrowski i nurski. W połowie XVI w. Nur liczył sobie ok. 1500 mieszkańców, posiadał aż 8 młynów łodnych, spichlerze zbożowe oraz niewielki port na Bugu obsługujący przepływające i odpływające stąd łodzie ze zbożem. Zjazdy sejmikowe szlachty z ziemi nurskiej, roki sądowe dla trzech podległych powiatów oraz 4 doroczne jarmarki ściągają do miasta liczne rzesze przyjezdnych. Apogeum swego rozwoju miasto osiągnęło na początku XVII w. o czym dobitnie świadczy wysokość opłat wnoszonych do skarbca królewskiego.

W międzyczasie na terenach północno- wschodniego Mazowsza pojawiło się nowe miasto. Chodzi tu o podniesione do rangi miejskiej 13 maja 1534 r. biskupie Andrzejewo.

Ale już wkrótce nad Rzeczypospolitą gromadzą się czarne chmury. Wydarzenia burzliwego XVII wieku dają się odczuć aż nader wyraźnie. Szczególnie „potop" szwedzki w latach 1655-1660 stanowił swoiste pasmo nieszczęść dla miast północno-wschodniego Mazowsza. Tereny pobliskie ze względu na zalesienie były miejscem wzmożonej aktywności walczącej ze szwedzkim najeźdźcą partyzantki chłopskiej. Okolice Broku były miejscem koncentracji wojsk z województw; płockiego, łomżyńskiego, wiskiego i zambrowskiego oraz dwukrotnie doświadczył „dobrodziejstw" związanych z przemarszem głównych sił szwedzko - siedmiogrodzkich (maj i czerwiec 1657 r.). Pozostałością były spalone wsie, ludność przetrzebiona zarazą, opustoszałe i zdziczałe pola uprawne. Nur oficjalnie jeszcze stolica ziemi nurskiej przekształcił się w małą wieś, nawet bez śladów dawnej świetności. Spalone budynki mieszkalne i kościół w którym nie tak dawno odbywały się obrady sejmikowe mazowieckiej szlachty dopełniały ogromu zniszczenia. Podobnie ucierpiały Brok i Ostrów.

Kiedy w 1660 roku odwiedzają Ostrów lustratorzy, przeprowadzający powojenną kontrolę królewszczyzn odnotowują, iż z 79 włók gruntów mieszczańskich zaledwie 19 było obsianych. Z około 2500 mieszkańców (na początku XVII w.) pozostało zaledwie 450. Zniszczona Puszcza Biała nie mogła dostarczyć dostatecznej ilości materiału do odbudowy miasta. W niegdyś na całą okolicę sławnym ośrodku bartniczym pozostał tylko jeden bartnik.

Druga wojna ze Szwedami z początku XVIII wieku, zwana północną, powiększyła ogrom strat. Nie przetrzymał tej nawały piękny pałac biskupi w Broku, spalony, jak wiele budynków przez najeźdźcę. Ale tym razem i Szwedzi przekonali się, że ostrza mazowieckich szabel jeszcze nie stępiały do reszty. 13 maja 1704 roku Brok stał się miejscem-gwałtownego starcia podjazdu litewskiego ze sporymi sitami szwedzkimi, którzy po bitwie zostawili około 400 trupów swych żołnierzy. W innej znowuż potyczce rozsierdzona kontrybucjami szlachta nurska i łomżyńska zaatakowała 50 osobowy oddział Szwedów, wybijając ich niemal doszczętnie. Z pogromu uszło zaledwie czwórka rajtarów, którzy zaalarmowali znaczniejsze siły szwedzkie stacjonujące pod płk CIasbundem w Pułtusku. Ten pchnął natychmiast przeciwko mazowszanom 4 szwadrony kawalerii i 5 szwadronów piechoty. Aby zwiększyć szybkość poruszania się piechoty wsadził ich na zrabowane chłopom konie. Oddział ten zaatakował nieopatrznie rozgrzaną niedawnym triumfem szlachtę. Efekt zmagań oddaje w swym liście starosta nurski Stanisław Godlewski: (szlachta nasza) ... potężnie się z nimi biła, tak dalece, że Szwedzi wytrzymać nie mogli, uszli byli jedni do pewnego dworku, ten szlachta z nimi spaliła. Drudzy w pałacu w Broku się zawarli, ale i tam szlachta doganiała ich ...

Podobnie było z Ostrowie, która trzykrotnie ucierpiała od poruszających się tutaj wojsk Karola XII. Jakby tego było mało po zakończeniu działań wojennych pojawiły się klęski żywiołowe, nieurodzaje a samo miasto i okolice zaatakowało „morowe powietrze". Miasta wegetowały, a ich podupadająca kondycja była charakterystyczna dla reszty ziem Rzeczypospolitej. Nie na wiele zdały się zabiegi mieszkańców Ostrowi zabiegających o potwierdzenie u poszczególnych monarchów swych dotychczasowych przywilej. Mimo uzyskania takowych u Michała Korybuta, Jana III, Augusta II i Stanisława Augusta sytuacja miasta nie poprawia się. Nawet próba, jaką poczynił Michał Korybut, poszerzając przywiej Anny o prawo korzystania raz w tygodniu z zasobów Puszczy Białej też nie na wiele się zdał. ...Przytem w każdy tydzień wolną mają środę dla gajenia się do Puszczy Naszej na susz, na tom i na karczenie - oprócz drzewa wielkiego, którego bez wiadomości Dzierżawcy albo Namiestnika Jego używać nie powinno na żadną inszą potrzebę tylko do studzien, mostów i na poprawę Ratusza tegosz.

Pewną nadzieję na poprawę sytuacji przyniosła druga połowa XVIII wieku. W 1765 r. Sejm powołał komisje dobrego porządku mające w swym głównym zamierzeniu wpłynąć rozwój miast królewskich podupadłych na skutek wydarzeń losowych. Nadzieje Ostrowi na odmianę spełniły się tylko połowicznie. Po prawdzie przeniesiono doń z Nura siedzibę sądów ziemskich, ale wynikało to raczej z centralnego położenia, niż ze znaczącej sytuacji miasta. Zaraz zresztą potem nadciągnął burzliwy epizod związany z konfederacją barską w której Ostrów zaznaczyła swą obecność dzięki działalności w niej jednego z najlepszych partyzantów tego okresu - Sawy Calińskiego. Tutaj bowiem zebrał rozproszone siły dywizji wyszogrodzkiej, określany przez prof. Konopczyńskiego, ten syn kozacki, co „...honor Mazowsza nosił na ostrzu swej szabli". W samej zaś konfederacji ziemia nurska nie wzięła znaczącego udziału.

Sejm Czteroletni, który rozpoczął swe obrady w 1788 r. niósł znacznie większe nadzieje. Z tego okresu bowiem jawi się nam ciekawy dokument pod nazwą „Ordynacja dla miasteczka J. K. M. Ostrovia" sygnowana 3 czerwca 1789 r. w imieniu króla przez Kanclerza Wielkiego Koronnego Hiacynta Nałęcz-Małachowskiego. Dokument precyzuje swe cele: ...chcąc niejako podźwignąć upadfe miasteczko jako y niniejsze miasteczko Ostrów, które dla zaniedbanych rękodzieł czyli rzemiosł w mizernym zostaje stanie, ... ustala zakres władzy w swych trzech głównych „porządkach". Pierwszy Porządek Radziecki czyli Magistrat z osób sześć Radnych dożywotnich; Drugi Porządek Ławniczy z osób także sześciu Ławników; Trzeci nakoniec Gminny - wszystko pospólstwo miasta reprezentujący z osób dziesięciu Gminnych składać się mający wieczyście trwały postanawia. Oprócz próby uporządkowania systemu zarządzania, okazały ten dokument, dość szczegółowo i precyzyjnie zajmuje się sytuacją miasta, wykazując tutaj dużą znajomość realiów życia i problemów jego mieszkańców.

Znajdujemy więc w nim zalecenia dotyczące bezpieczeństwa mieszkańców, poprawy ich kondycji intelektualnej (Ponieważ w tym miasteczku mało iest ludzi czytać y pisać umiejących, przeto Sąd Jego Królewskiej Mości temuż miasteczku aby szkołę dla młodzieży iak nayprędzej, choć by yeszcze w tym roku wystawić y Dyrektora przylać starało się - yak naymocniej zaleca). W kwestii rozwoju gospodarczego Ordynacja postuluje wystawienie cegielni, dużego sadu, chmielnika, oddać na licytację puste place i zwolnić od podatku na okres Od 8 do 10 lat tych wszystkich, którzy podejmą się założenia w mieście manufaktury. Obowiązkiem poszukiwania nowych rzemieślników obciąża się przede wszystkim pracowników Magistratu.

Zamierzenia były chwalebne, ale znacznie spóźnione. Spóźnione tym bardziej, że uchwalona 3 Maja 1791 r. doprowadziła do podziału społeczności szlacheckiej i w efekcie, przy udziale wrogów zewnętrznych, cały system reform runął. Licząca w tym czasie zaledwie 867 osób (w tym 135 wyznania mojżeszowego) ludność miasteczka weszła, bez widoków na jakąkolwiek poprawę, w ostatnią fazę istnienia l Rzeczypospolitej.

Po drugim rozbiorze na terenie północnego Mazowsza stacjonowała l Wielkopolska Brygada Kawalerii Narodowej pod dowództwem gen. Antoniego Madalińskiego. Brygadę, liczącą ok. 1,7 tyś. szabel, rozlokowano na naszym terenie, przy czym jeden ze szwadronów straży przedniej stacjonował w Ostrowi. 12 marca 1794 r. przebywający wraz ze swym sztabem w Ostrołęce gen. Madaliński odmówił poddania się rozkazom redukującym jego brygadę i zebrawszy całość swych sił, ruszył w kierunku Krakowa. W ten sposób rozpoczął się ostatni epizod wolnej Polski -powstanie kościuszkowskie.

Powstanie przyjęte zostało z zapałem na naszym terenie i już 19 kwietnia 1794 r. Karol Szulborski - burgrabia ziemi nurskiej, Karol Zambrzycki - stolnik nurski, oraz Karol Wodziński -starosta nurski złożyli w Warszawie swe podpisy na „Akcie obywatelów i mieszkańców księstwa Mazowieckiego do Aktu Powstania Narodowego pod Naczelnictwem Tadeusza Kościuszki ...". 26 kwietnia społeczność nurska w swej nowej stolicy, tj. Ostrowi uchwaliła akces do Insurekcji. Zapał był, ale brakowało za to zupełnie podstawowego nawet uzbrojenia, nawet żelaza do kucia kos. W połowie czerwca t. r. ostrowskie pospolite ruszenie stacjonuje nad Narwią, ale na działania zbrojne nie ma żadnego wpływu.

Trzeci rozbiór doprowadził do wcielenia naszych ziem do zaboru pruskiego. Ziemia ostrowska stała się częścią nowej niemieckiej prowincji Prus Nowowschodnich (Neu-Ostpreussen). Nikt wówczas nie przypuszczał, że okres niewoli narodowej trwać będzie ponad 120 lat. Nie przypuszczano, gdyż nowe nadzieje wlały się w serca Polaków. Nadzieja na odzyskanie utraconej niepodległości wiązała się wraz z wiarą w szczególne posłannictwo dziejowe cesarza Francuzów Napoleona l.

Już 1 listopada 1806 roku armie rosyjskie wycofały się z Mazowsza po klęskach zadanych im przez Francuzów pod Pułtuskiem i Gołyminem. Pod Brokiem zaś stanął V korpus francuski gen. Savary'ego, którego forpoczty wkroczyły i do Ostrowi. Znaczenie Ostrowi jako węzła drogowego docenili niestety lepiej Rosjanie. Już 3 lutego 1807 r. oddziały gen. Ursowa zajmują śmiałym manewrem oskrzydlającym miasto. Savary nie podjął zaproszenia do walki na większą skalę i wycofał się do Ostrołęki. Kiedy zaś w lipcu 1807 r. Francja i Rosja w Tylży postanowiły o utworzeniu Księstwa Warszawskiego, ziemia ostrowska znalazła się w jego granicach.

Los młodego, niezbyt suwerennego, państewka został jeszcze raz wystawiony na próbę w 1609 r., kiedy w granice Księstwa wdarł się korpus austriacki arcyksięcia Ferdynanda d'Este. Po krwawej bitwie pod Raszynem wódz naczelny wojsk polskich książę Józef Poniatowski zrezygnował z obrony Warszawy i wycofał się z całością swych sił na południowy wschód. Ponieważ nie orientowano się jak zareagują Austriacy i czy nie będą kontynuować swojego marszu za Bug, podprefekt powiatu ostrołęckiego Leopold Szremer, polecił w piśmie do burmistrza Ostrowi: „aby co 5-ty dym uzbrojony został jeden człowiek mocny i zdrowy i aby na każde hasło gotowy był do wyruszenia w pole". 23 kwietnia 1809 r., a więc już w cztery dni po otrzymaniu pisma podprefekta burmistrz Domalewski odpowiedział: „ Na nagłą rekwizycję W-go Szremera, naddzierżawcy i Komendanta Miast Ostrowi i Broku 102 obywateli uzbrojonych (pomiędzy którymi 24 ze strzelbą zaopatrzonych znajdowało się) w dniu wczorajszym wyszło. Stopów smolnych słomą okręconych ustawiło się w miejscach najdogodniejszych cztery i warta z 7 ludzi dotąd składająca się - do 10 ludzi wzmocniona została".

Jednakże brawurowo przeprowadzona „kampania galicyjska" księcia Józefa odciągnęła skutecznie Austriaków od naszych terenów, i „pospolitacy" ostrowscy nie mogli wykazać się swoją walecznością. Za to z początkiem brzemiennego w skutki roku 1812, do Ostrowi zawitał i stacjonował do czerwca 12 pułk ułanów pod dowództwem płka Gabriela Ryszczewskiego. Pułk, jako część składowa 16 dywizji wojsk polskich podlegającej gen. Józefowi Zajączkowi, opuścił Ostrów 10 czerwca i po połączeniu się z resztą jednostki ruszył, wraz z „bogiem wojny" na Moskwę. Ciągnąca przez nasze ziemie „Wielka Armia",( między innymi mieszkańcy Broku byli świadkami przemarszu 8 korpusu Hieronima Bonaparte), poniosła ze sobą nadzieje na zjednoczenie całości ziem polskich. Nadzieje te zamarzły wraz z Francuzami i ich sprzymierzeńcami wśród zaśnieżonych stepów Rosji.

Po klęsce moskiewskiej niedobitki Wielkie Armii cofają się w bezładzie na zachód. Wśród nich to co pozostało z wspaniałego prawie 100 tyś. korpusu polskiego, „dumy Księstwa", teraz zdziesiątkowanego, w kiepskiej kondycji fizycznej i psychicznej. Ale i oni są pełni nadziei, bo granic Księstwa Warszawskiego broni przecież marszałek KarI von Schwarzenberg i jego nienaruszony 30 tyś. kontyngent austriacki, obecnie sojusznik Napoleona. Schwarzenberg jednak kalkuluje na zimno. Na wieść, że naprzeciwko niemu idzie gen. Tormasow z 80 tyś. żołnierzy, opuścił powierzoną mu linię obrony między Grodnem a Brześciem i zatrzymuje się w Pułtusku. Z drugiej strony nadciągają Rosjanie. Dowódca jednej a grup armijnych, generał adiutant tłłarion Wasilczykow staje kwaterą w Ostrowi. Między Austriakami a Rosjanami będzie dochodziło do do coraz aktywniejszych kontaktów. Wreszcie 6 stycznia 1813 roku Schwarzenberg na prośbę Wasilczykowa opuszcza Pułtusk i zjawia się w naszym mieście. Tutaj dochodzi do porozumienia z upoważnionym przez cara Aleksandra l do rozmów radcą stanu, bsronem Janem Protazym Anstetterem, na mocy którego wojska austriackie wycofują się do Galicji, zaś Księstwo zostaje oddane nadciągającym wojskom rosyjskim. Sen o niepodległości zakończył się szybko. Ostrowian czekało przebudzenie, tym razem w imperium Romanowów. Nie wszystkich to zasmuciło. Oto w Aktach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych znajdujemy flotkę; ze burmistrz Ostrowi (Zieliński) w dniu 15 kwietnia 1815 r. „przez uderzenie w dzwon na ratuszu tumult ludzi zgromadzić usiłował y na ulicy koło Domów i Magazynu z ręcznej broni i armat strzelać kazał". Był to wyraz radości burmistrza, który na powrót obejmował swą posadę.

W tych burzliwych latach pomimo wszelkich niesprzyjających zjawisk, powiększa się liczba ludności w samej Ostrowi. Wg spisu z 1808 roku miasto zamieszkiwało 1143 mieszkańców, w tym aż 382 starozakonnych. W dwanaście lat później liczba mieszkańców zwiększyła się do 1705 osób, w tym 625 Żydów. Pomimo też ucisku narodowościowego, który wprawdzie jeszcze w okresie Królestwa Polskiego nie dał się, nam, Polakom tak we znaki, nadchodzą nieco lepsze czasy pod względem ekonomicznym. Wpływ na to ma z pewnością wybudowana w 1825 roku szosa wiodąca z Warszawy do Białegostoku i Wilna. W drugiej połowie XIX wieku wybudowano drogi do Ostrołęki i Małkini. Ożywiło to znacznie ruch pocztowe - osobowy i handlowy. Zyskało na tym również rzemiosło, które po latach zastoju znów odzyskuje swą pozycję w mieście.

Z końcem listopada 1830 roku do miasta przypominającego sobie echa przeszłej świetności nadeszły wieści z Warszawy o wybuchu rewolty przeciwko zaborcy. Nie dane było być może ostrowianom zareagowanie na wolnościowe wydarzenia, gdyż już 8 lutego do granic miasta zbliżały się szybkim marszem awangardy kawaleryjskie VI korpusu rosyjskiego Iwana Dybicza. Odziały te po dwóch dniach opuściły miasto i kierując się na Brok posuwały się ku Warszawie.

Wkrótce po nierozstrzygniętej bitwie grochowskiej, gen. Wojciech Chrzanowski przedstawił Naczelnemu Wodzowi plan uderzenia na gwardię rosyjską, doborowe oddziały rosyjskie będące pod dowództwem W. Ks. Michała i liczące 28 500 ludzi i 84 działa, rozłożone pomiędzy Andrzejewem, Zambrowem, Ostrołęką i Łomżą. Szczegóły planu nie są znane, ale wiadomo, że główne uderzenie miało iść przez Serock, Wyszków i Ostrów. Jednakże wieści o zmianie położenia armii Dybicza spowodowały, że zaczęto realizować plan gen. Ignacego Prądzyńskiego. Niestety i ta krótka ofensywa wojsk polskich i zwycięskich bitwach pod Wawrem, Dębem Wielkim i tganiami utknęła przez brak zdecydowania Wodza Naczelnego.

Do planu Chrzanowskiego uderzenia na gwardię powrócono w maju 1831 r. Niestety zmieniono również jego wykonanie. Gen. Skrzynecki odrzucił stanowczo projekt wykorzystania szosy ostrowskiej (co wg historyków była podstawowym błędem) i wybrał kiepskiej jakości, mało uczęszczany tzw „Trakt Furmański" wiodący przez Długosiodło i Wąsewo. Główne uderzenia miały wykonać siły gen. Skrzyneckiego liczące, podobnie jak gwardie 28 tyś. ludzi i 72 działa. Od północy ich ruch zabezpieczać miała grupa gen. Dembińskiego, zajmując Ostrołękę. Trzecia z grup i najbardziej nas interesująca, w sile 11 900 ludzi i 26 dział będąca pod dowództwem gen. Tomasza Łubieńskiego, posuwając się wzdłuż Bugu, tzw. Traktem „Dawnym" przez Wyszków, Brok do Nura, miała przeciąć komunikację gwardii z głównymi siłami Dybicza. Szczególne znaczenie dla realizacji tych planów miał Nur jako ważny węzeł na szlaku komunikacyjnym.

Marsz swój Łubieński rozpoczął 15 maja i następnego dnia był już w Broku. Stamtąd o godz. 8 rano wyruszono do odległego o 35 km Nura. Do pierwszego starcia doszło tegoż właśnie dnia (16 maja 1831 r.) na drodze do wsi Tymianki. W potyczce tej wyparto Rosjan z Nura, który został zajęty przez siły polskie.

Główne siły gen. Skrzyneckiego, ciągnące traktem Funnańskim starły się z wrogiem w potyczkach pod Przetyczą i Długosiodłem. Tam Skrzynecki zbyt długo czekał na wieści od Łubieńskiego. Zaalarmowany ruchem polskich wojsk Dybicz ruszył niezwłocznie na pomoc gwardiom. Sforsowawszy Bug pod Grannem nakazał znacznym swym siłom pod dowództwem gen. Jana hr. Witta zaatakować Łubieńskiego i wyprzeć go z Nura. Łubieński otrzymał rozkaz od Naczelnego Wodza aby wycofać się na Zambrów, ale czynił to zbyt ślamazarnie i pozwolił siłom rosyjskim odciąć mu drogę odwrotu przez Strękowo. Atakowany od strony Nura przez Witta i powstrzymywany na drodze do Strękowa przez pułki generałów: Berga i Kabłukowa, Łubieński wybrał drogę przebijania się przez mokradła ku Zuzeli. Sformowawszy czworoboki pułki polskie broniły się dzielnie; młodzi piechurzy z 14 pp, pomimo że część z nich jako jedyną broń miała kosy, odparli kilka szarż kirasjerów Kabłukowa. Zapadający szybko zmierzch pokrzyżował szyki -obydwu stronom. Rozproszone oddziały polskie na własną rękę przebijały się do Zuzeli. Stamtąd, kierowano się w stronę Czyżewa, gdzie gen. Łubieński zebrał swoje siły. Wg ocen rosyjskich w bitwie pod Nurem zginęło 90 żołnierzy polskich, a ok. 150 dostało się do niewoli. Polacy stracili również 1 działo i 2 jaszczyki. Straty rosyjskie, pomimo nieporównywalnej dysproporcji sił, były podobne.

Bitwa pod Nurem, która z jednej strony wykazała braki w talencie i inicjatywie dowódcy, była niezwykle jasnym punktem pod względem postawy młodego żołnierza. Mimo niezwykle trudnej sytuacji nie zdarzyły się żadne przypadki dezercji, co najwyżej niektórzy spóźnili się; jak chociażby kpt. Moniuszko (późniejszy ojciec kompozytora), który samotnie grzęznąc w bagnie zjawił się w Czyżewie dopiero na drugi dzień po bitwie. Niemniej bitwa pod Nurem była zwiastunem znacznie sroższej klęski - pod Ostrołęką.

Upadek powstania spowodował dalsze ograniczenie autonomii Królestwa, ale nie odbiło się to w sposób widoczny na położeniu mieszkańców tych terenów. W samej Ostrowi w 1837 roku zabłysło 6 latarń olejowych, poprawiono nawierzchnię placów i ulic. W 1835 roku zamieszkał tutaj pierwszy lekarz Leon Onaszko, zaś rok wcześnie Józef Dolasiński otworzył pierwszą aptekę. W roku 1857 w mieście zamieszkiwało 4 tysiące mieszkańców, z czego 2412 wyznania mojżeszowego. Oprócz 30 rzemieślników i 180 handlarzy w mieście funkcjonowało: 9 młynów (wiatraków), 4 olejarnie, 3 cegielnie, browar warzący „piwo dubeltowe", 7 fabryk sukna, 3 wytwórnie terpentyny, 2 krochmalnie i wytwórnia octu.

Ciężkie chwile przeżywał natomiast Brok. W wyniku dekretów carskich z lat 1835 i 1837 zabraniający na całym Mazowszu bartnictwa, upadła brokowska organizacja bartnicza. Miasto próbowało powetować sobie tą stratę zwiększając obroty w handlu drzewem. Bindugi nadbużne stały się stałym elementem w pejzażu miejskim. Jednocześnie w Feliksówce nieopodal Broku powstał Zakład Leśno-Praktyczny, kierowany przez Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego, kształcący kadry w dziedzinie leśnictwa.

W takich to okolicznościach ziemie nasze weszły w następny wielki zryw niepodległościowy - powstanie styczniowe. Wśród polskich zrywów to właśnie powstanie, nie mające żadnych szans, wywołane w najmniej sprzyjającej porze, było jednocześnie najbardziej romantyczne i zaznaczyło się na naszych terenach szczególnie silnym akcentem. Miał na to szczególnie wielki wpływ kompleks Puszczy Białej w sposób naturalny wspomagający działania partyzanckie, położenie na trasie między Litwą i Koroną oraz bliskość Prus Wschodnich, skąd planowano dostawy broni dla walczących. Nic dziwnego, że tu właśnie skierowano najlepszych dowódców -jakimi dysponował rząd powstańczy, a czego dobitnym przykładem jest mianowanie na naczelnika 6 powiatów północnego Mazowsza (ostrołęckie,  pułtuskie,  makowskie, ciechanowskie, przasnyskie i mławskie) Zygmunta Padlewskiego. Oprócz niego należałoby tu wymienić także: Karola Frycze, Ignacego Mystkowskiego, Władysława Cichorskiego, Konstantego Ramotowskiego, Bronisława Deskura czy Wacława Broniewskiego.

Na funkcjonowanie w mieście Ostrów organizacji powstańczej wpływ z pewnością miała działalność wikariusza tutejsze parafii księdza Floriana Jastrzębskiego, organizatora manifestacji i mszy patriotycznych. Poprzez jego działalność oraz kierującego organizacją powstańczą Antoniego Skarpetowskiego Ostrów była przygotowana do działań zbrojnych. Punkty werbunkowe znajdowały się w Bojanach, Kaczkowie, Kuninie i Sulęcinie. W tym ostatnim do oddziału Cichorskiego zgłosiło akces 79 studentów Zakładu Leśnego z Feliksowa k. Broku. Wśród nich postać niezwykła - Ludomir Benedyktowicz. 14 marca 1863 r. będąc na patrolu jego oddział stoczył niepomyślną potyczkę pod Feliksowem. W jej trakcie młody powstaniec otrzymał cięcie szablą kozacką w prawą rękę, zaś uderzenie spisy w bok zrzuciło go z konia. Leżąc na ziemi, ciężko ranny, zasłonił się przed następnym cięciem, zdrową lewą ręką. Po walce, zabrany z pola i przewieziony na plebanię ks. Jastrzębskiego, gdzie mieścił się prowizoryczny lazaret powstańczy, został operowany. Uratowano mu życie; kosztem jednak obu amputowanych dłoni. Kalectwo nie załamało Benedyktynowicza, który pomimo tego oddał się swojej pasji -malarstwu. Sam opracował obręcz, którą wkładał na przedramię prawej ręki i zaopatrzoną w uchwyty do uchwycenia pędzli. Studiował malarstwo u takich mistrzów jak: Wojciech Gerson i Jan Matejko. Stał się jednym z ciekawszych malarzy realistów swoich czasów, a sceny powstańcze to jeden z wiodących tematów jego obrazów.

Największym oddziałem operującym w Puszczy Białej był oddział Ignacego Mystkowskiego i Bronisława Deskura. Liczący ponad 1200 ludzi oddział stoczył w nocy z 4 na 5 maja 1863 r. swą najbardziej znaną batalię, pod Stokiem. Rozbito maszerującą szosą na Ostrów kolumnę wojsk carskich księcia Tichomirowa, zdobywając dużo broni i sprzętu. Za tą bitwę Rząd Narodowy mianował Mystkowskiego podpułkownikiem. Niestety już 13 maja doszło do tragicznej, źle przeprowadzonej zasadzki nieopodal Kietlanki na pociąg wiozący żołnierzy gen. Tolla do Małkini. Ze względu na zdradę pociąg rozpoczął wcześniej hamowanie i wykolejeniu utegła jedynie jego przednia część. Powstańcy popełnili również ciężki błąd, obsadzając jedną tylko stronę torów, co umożliwiło wojskom carskim skuteczne prowadzenie ostrzału zza wagonów. Bitwa zakończyła się klęską w której zginęli wszyscy dowódcy batalionów wraz z dowódcą ppłk Mystkowskim.

Dowództwo nad skrwawionym oddziałem objął teraz płk Karol Frycze, wycofując się wraz z nim w lasy koło Długosiodła. Nie było to szczęśliwe posunięcie, bo już 23 maja oddział został niespodziewanie zaatakowany pod Łączką na uroczysku leśnym pod nazwa „Bykowce" przez przeważające siły Rosjan. Zmuszone do przebijania się oddziały powstańcze poniosły ciężkie straty. Szczególnie dotkliwa dotyczyła płk Frycze, który zniesiony z ciężkimi ranami z pobojowiska i przetransportowany do pobliskiej Poręby, tam zmarł i tamże został pochowany.

W osiem dni później, bo 1 czerwca jeden z człowiek dokonał tego, czego nie udało się Mystkowskiemu. Nieznany niestety z nazwiska kolejarz pomścił klęskę spod Kietlanki rozkręcając w dobrze wybranym miejscu koło Zarąb Kościelnych tory. Pociąg wiozący z Petersburga około 600 żołnierzy - jeśli wierzyć ówczesnym pamiętnikarzom - został zupełnie zniszczony.

Z najbardziej znaczących starć na terenie północnego Mazowsza należy odnotować przede wszystkim i kilka słów poświęcić bitwie pod Nagoszewem. Tutaj 3 czerwca doszło do starcia połączonych oddziałów powstańczych pod dowództwem Wacława Broniewskiego z kolumną wojsk carskich gen. Tolla. W bitwie trwającej kilkanaście godzin wzięli udział liczni obywatele Ostrowi i Broku, z których aż 30 poległo. Na najwyższy szacunek zasługuje postawa mieszkańców Nagoszewa, którzy o zmierzchu, by ułatwić strzelanie do ukrytych w opłotkach wsi żołnierzy carskich i przy okazji by zmusić ich do wyjścia z ukrycia, podpalili własne zabudowania. W tej największej na naszych terenach bitwie straty carskie sięgały 500 rannych i zabitych. Straty powstańcze ocenia się na 110 zabitych.

Z innych walk stoczonych na naszym terenie należy wymienić jeszcze potyczkę pod Ostrowią - 25 czerwca, Wiśniewem - 4 sierpnia, Porębą - 12 listopada i Brokiem - 8 marca 1864 r. Ostatnia z tych walk była jednocześnie kończącą okres nierównych zmagań w czasie powstania.

Oceniając przebieg powstania na terenie północnego Mazowsza, gdzie stoczono 135 bitew, na ogólną liczbę ok. 1000 w całym kraju, trzeba przyznać, że ludność miejscowa zdała swój egzamin z patriotyzmu. Lecz teraz nadchodzi czas gdy trzeba za odruch buntu przeciwko Jego Imperatorskiej Wysokości srogo zapłacić. Gdy umilkły strzały i uspokoiła się Puszcza Biała wyrazicielami carskiego prawa stali się oficerowie rosyjscy, którzy walczyli z powstańcami. Dowódcy pułków świeżo pamiętający zażartość tamtych walk i pałający żądzą odwetu. Każda bitwa czy potyczka stawała się, jeszcze w trakcie powstania, świetnym argumentem do nasilenia akcji represyjnych w stosunku do mieszkańców tutejszych ziem. Trzeba z drugiej strony obiektywnie przyznać, że ludność miejscowa uczciwie sobie na to „zasłużyła".

Pierwszymi, których dotknęły represje carskie byli urzędnicy ostrowskiego Magistratu. 8 maja 1863 r. , przybyły z Ostrołęki major lejbhuzarów W. Suchotin dokonał aresztowania burmistrza miasta Adama Lisbrandta. Burmistrza zwolniono z aresztu jesienią, ale zwolniono z urzędu. Na szeroką skalę rozpoczęto poszukiwań miejscowych kowali i krawców wspomagających powstańców. Do Ostrowi, w połowie maja 1863 r. decyzją gubernatora płockiego skierowany został libawski pułk piechoty, którego dowódca płk Susłow otrzymał uprawnienia najwyższej władzy wojskowej na tym terenie. Na jego barki spadł obowiązek ukarania mieszkańców Ostrowi i okolic, z czego carski oficer wywiązał się bez zarzutu i z wyraźną ochotą.

Represje szczególnie nasiliły się po zakończeniu walk. Dwa miejsca na terenie miasta są jego najwymowniejszym przykładem. Obydwie, upamiętnione krzyżami, rogatki wylotowe z miasta; ostrołęcka i różańska są świadectwem bezwzględności carskiego systemu. Na początku stycznia 1864 r. na szubienicy przy trakcie ostrołęckim zginął dróżnik i żandarm narodowy, uczestnik bitwy pod Stokiem, Feliks Ambrozieński. 4 marca, w tym samym miejscu, zawisły ciała następnych powstańców; szynkarza z Jelonek Józefa Mrożą i stolarza z Ostrowi Teoflia Wądotkowskiego.

Przy rogatce różańskiej 9 maja został powieszony Stiepan Szeremietiew, szeregowiec 18. wołogodskiego pułku piechoty, który przeszedł na stronę powstańczą. Natomiast na początku lipca rozstrzelany tu został podoficer wojsk carskich, który współpracował z powstańcami, Bonifacy Bielicki. Wyroki wykonywano również na terenie obecnego ogródka jordanowskiego, gdzie postawiono po powstaniu krzyż, przeniesiony później na zbieg ulic warszawskiej i brokowskiej (obecnie 63 Rok). Przy trakcie różańskim wykonano też kilka wyroków śmierci na nieznanych z nazwisk akademikach - uczestnikach powstania. Być może byli to studenci z Zakładu Leśnego w Feliksowie.

Znanych jest również kilkanaście nazwisk osób aresztowanych i zesłanych na Sybir. Spośród nich wywodził się, spoczywający dziś na cmentarzu w Jasienicy, Wiktor Ignacy Godlewski, na zesłaniu współpracownik wybitnego badacza flory i fauny syberyjskiej Benedykta Dybowskiego. Ich wspólnym dziełem jest opracowanie syntetyczne „Fizikogeograficzeskije. Issiedowanija na Bajkale w 1869-1876 gg". Sam zaś Godlewski w 1870 roku otrzymał od Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego złoty medal, zaś jego nazwisko funkcjonuje do dziś w nazewnictwie zoologicznym.

Innego rodzaju karą było umieszczenie na terenie Ostrowi znacznych sił wojskowych. Stanęły tu bowiem 23 pułk Piechoty Syberyjskiej i 24 pułk Piechoty Nizowskiej oraz dwie baterie artylerii. Dla pułków piechoty, pod koniec wieku, (1891-1893) wybudowano potężny kompleks koszarowy w podostrowskim Komorowie. Artyleria stacjonowała w podobnym kompleksie, umiejscowionym, i niestety nie zachowanym do dzisiaj, przy szosie różańskiej. Ostrów upodabniała się do miasta garnizonowego.

Jeszcze gorzej wyszedł Nur, który w wyniku reorganizacji administracyjnej, w 1866 r. utracił prawa miejskie. W trzy lata później (1869 r.) podobny los dotknął również i Brok.

Druga połowa wieku przyniosła również i inne zmiany. W 1866 r. Ostrów, wchodząc w skład guberni łomżyńskiej, stała się siedziba powiatu, obejmującego całą ziemię nurską i część powiatu kamieńczykowskiego. Miasto liczyło 10,5 tyś. mieszkańców, z czego około 60% stanowili obywatele wyznania mojżeszowego. Wpływ na ten stan rzeczy miał również fakt, że napłynęła tutaj znaczna część Żydów zza rubieży wschodnich, tzw. „litwaków", szukających schronienia przed represjami carskich urzędników. Dopiero lata trzydzieste XX w. zmieniły proporcje między ludnością chrześcijańską a żydowską, ze względu na liczne wyjazdy tych ostatnich do Palestyny. Żydzi posiadali na terenie miasta dwie synagogi, a żyjący tu znani rabini żydowscy jak; rabin b. p. Tarzyk, rabin łomżyński Gordón, rabin Meir Płocki czy znany chasyd Ben Cyjon, powodowali że Ostrów Łomżyński jako ośrodek żydowski stał się znany nie tylko w okolicy.

Ostrów powoli, ale wytrwale nabierała charakteru miejskiego, zyskując kilka znaczących obiektów architektonicznych; Przede wszystkich w latach 1885-1893 dzięki staraniom ks. Adama Prus- Jarnutowskiego wybudowany został w stylu neogotyckim okazały kościół. Projektantami byli architekci F. Nowicki i B. Schmidt, budowniczym zaś Władysław Colonna Czosnowski. Na uwagę zasługuje drewniana rzeźba ołtarza głównego, przedstawiająca Wniebowstąpienie NMP dłuta artysty rzeźbiarza Wincentego Bogaczyka. W 1896 r, rzeźba ta została nagrodzona na konkursie Towarzystwa Sztuk Pięknych „Zachęta" w Warszawie. Dla przebywającej tutaj ludności prawosławnej (urzędnicy carscy i wojsko) w latach 1898-99 postawiono cerkiew, rozebraną w latach trzydziestych następnego wieku. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się pomnik ostrowskiej Nike.

Oprócz budowli o charakterze sakralnym można wymienić znane budynki żydowskich kupców i przemysłowców. Żyd Tejtel pod koniec wieku wybudował znany w okolicy browar (dz, w tym miejscu stoi Szkota Podst. Nr 1). Na ulicy Pocztowej drugi z ostrowskich Żydów-Łiehtenstsztajn wybudował piętrowy dom z czerwonej cegły zw. „czerwoniakiem". Obydwa budynki kojarzyły się starszym ostrowianom dość ponuro. W obydwu, w czasie okupacji hitlerowskiej, urządziło swe siedziby gestapo, a w drugim, z nich, w. pierwszych latach powojennych usytuował się, niewiele różniący się od poprzedników, Urząd Bezpieczeństwa. Nowe budynki uzyskała również „duma miasta" Straż Pożarna oraz Szkoła Podstawowa (dz. w tym miejscu Zespół Szkół Zawodowych nr 2).

Jeszcze gwoli historycznej zaznaczyć należy, że w leżącej w pobliżu Ostrowi Paproci Dużej dniu 15 lipca 1899 r. zawarli związek małżeński Maria z Koplewskich i Józef Piłsudski. Ponieważ pierwsza żona Marszałka była rozwódką, co uniemożliwiało ślub kościelny, obydwoje zdecydowali się na związek małżeński w obrządku protestanckim.

Życie polityczne zdominowane było przez zwolenników Narodowej Demokracji, wśród fctotych znaczącą postacią był Jan Harusewicz - ostrowski lekarz i społecznik, poseł i prezes Koła Polskiego w Dumie rosyjskiej. Jego żona Amelia położyła znaczące zasługi w organizowanie na naszych terenach kół Polskiej Macierzy Szkolnej. Najbardziej spektakularnym owocem jej działalności było założenie w 1909 roku, prywatnego, czteroklasowego progimnazjum męskiego i prywatnej szkoły żeńskiej. Ten rok wyznacza początek szkolnictwa średniego w Ostrowi, jest cezurą istotną, bo wg spisu powszechnego z -1897 r., 66% ludności było analfabetami. W roku 1913 powstało 8-klasowe miejskie gimnazjum, druga tego rodzaju placówka w całej guberni łomżyńskiej.

Wydarzenia lat 1905-1907, co do charakteru których do dziś historycy toczą spór odnośnie elementów w nich przeważających, tzn. rewolucyjnych czy narodowowyzwoleńczych, nie ominęły Ostrowi. Organizowane były manifestacje, w których szczególną aktywność wykazywali członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej. W samej Ostrowi Jan Zakrzewski na drzwiach cerkwi nakleił napis: „Polska mowa, polska wiara przetrwa niejednego cara". Drugi z ostrowiaków, Antoni Bałdyga w miejscowości Jakać, zniszczył napis rosyjski na pomniku upamiętniającym sukces wojsk carskich w 1831 r. Szczególnie duża manifestacja odbyła się 20 czerwca 1905 r. w Broku, w trakcie której zdjęto w urzędzie gminnym portret cara i zawieszono na jego miejscu obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Domagano się przy tym wprowadzenia do szkół i urzędów języka polskiego. Rewolucja 1905-1907 nie przyniosła wielu zmian, ale była zwiastunem poważniejszych konfliktów i sprzeczności narastających w państwie zaborcy.

I wojna światowa

Kiedy w 1914 r. wybuchła Wielka Wojna (jeszcze nie miała swojego numeru), ziemie ostrowskie opuściły wojska rosyjskie, a w połowie 1915 r. wkroczyły tu, bez większych walk, wojska niemieckie. Problemy i kłopoty związane z wojną, uaktywniły samorządność terytorialną. W Ostrowi i Nurze pojawiły się forpoczty piłsudczyków, organizujące koła Polskiej Organizacji Wojskowej. Z poważniejszych zmian należy odnotować, iż Ostrów uzyskała prąd z prądnicy zainstalowanej w tartaku przy Szosie Różańskiej.

Zagospodarowano za to dość szybko opuszczone prze wojska rosyjskie, nowe stosunkowo, koszary w Komorowie. Zaraz w 1917 roku, w tzw. „kryzysie przysięgowym", zdecydowana większość l i III Brygady Legionów Polskich idąc za przykładem i wskazaniem Komendanta, odmówiła złożenia przysięgi, na opornych posypały się represje. Służący w Legionach Polacy z zaboru rosyjskiego zostali umieszczeni w obozach jenieckich w Beniaminowie i Szczypiornie. Galicjanie zaś wcieleni do armii austriackiej i wysłani na front włoski. W nocy z 21 na 22 lipca 1917 roku zostali aresztowani i wywiezieni do Niemiec brygadier Józef Piłsudski i szef sztabu l Brygady Kazimierz Sosnkowski. Reszta legionistów, która postanowiła złożyć przysięgę, licząca 139 oficerów i 2636 szeregowców pozostała w kraju i otrzymała nazwę Polska Siła Zbrojna, zwana też nieco złośliwie „Polnische Wehrmacht". Te właśnie oddziały umieszczono w porosyjskich koszarach komorowskich. W dniu 28 sierpnia 1917 r. na mocy rozporządzenia gen. Hansa Beselera, pełniącego funkcję wodza naczelnego rozpoczęto również szkolenie korpusu oficerskiego. Powyższy rozkaz powoływał do życia kurs aspirantów oficerskich, składający się z 2 plutonów po 30 uczestników. Pierwszym komendantem „Szkoły Aspirantów Oficerskich" został kapitan Sztabu Generalnego Marian Kukieł, wybitny historyk, późniejszy generał i minister obrony w rządzie polskim na uchodźstwie podczas II wojny. Inną znaczącą postacią w której życiorys wpisał się epizod ostrowski był późniejszy legendarny gen. „Grot". Pisał o tym we „Wspomnieniach i przyczynkach historycznych" płk Jan Rzepecki: Wiosną 1918 roku wśród instruktorów Szkoły Podchorążych pojawił się podporucznik 5 pułku Legionów Stefan Rowecki. Byty to czasy tak zwanej Polskiej Siły Zbrojnej, nazwanej „Wehrmachrem", jako ze wegetowała ona pod egidą Rady Regencyjnej. Niemal cała ta „siła Zbrojna" kwaterowała w Ostrowi Mazowieckiej. Rowecki przybywał jak wielu innych z obozu w Beniaminowie pod Zegnam, gdzie byli internowani ci oficerowie Legionów, którzy ulegając poleceniu Piłsudskiego, odmówili złożenia przysięgi, uchwalonej przez Tymczasową Radę Stanu.

Nazwa „Aspiranten-schule" nie znalazła uznania w uszach komendanta, więc zmienił jej nazwę na „Szkołę Podchorążych" i taka nazwa funkcjonować będzie do końca jej istnienia. Samą Szkołę przeniesiono wkrótce do Zegrza, ale pobyt tam był bardzo krótki. Szkoła wraca 3 listopada 1918 r. do Ostrowi, biorąc od razu czynny udział w ważkim momencie dziejowym na naszych ziemiach, rozbrajaniu Niemców w Ostrowi i okolicach, l tu również można odwołać się do tekstu znanego badacza tego okresu. Prof. Piotr Łossowski w pracy poświęconej temu zagadnieniu; „Zerwane pęta" pisze: W samej Ostrowi przejęcie władzy nastąpiło 11 listopada. Rozbrajanie Niemców rozpoczęło się całkiem samorzutnie „na tle" zatargu władz wojskowych niemieckich z ludnością cywilną. Ale ludność i miejscowa organizacja POW znalazty wkrótce wsparcie ze strony regularnych oddziałów wojskowych. Pod wspólnym naciskiem Niemcy oddali broń, którą złożono w polskiej komendanturze. Dnia tego w budynku straży zebrani byli żandarmi z miasta i okolicy a także służba leśna, wszyscy uzbrojeni. Otoczono ich i zażądano wydania broni w ciągu dwóch godzin. Niemcy spełnili to przed upływem terminu. Wyjazd Niemców nastąpił 13 listopada pociągiem w stronę Ostrołęki. Wszyscy podlegali rewizji i zabrać ze sobą mogli tylko niezbędny na drogę zapas żywności. Co więcej - a był to jedyny tego rodzaju wypadek - Niemcy zostali zmuszeni brać w polskim starostwie przepustki na wyjazd, od lekarza zaś świadectwo czystości.

Oddział podchorążych z Ostrowi pod dowództwem mjr Franciszka Sudoła wspomagał ostrołęcką POW w rozbrajaniu i usunięciu z miasta batalionu landszturmu i załogi szpitala końskiego w Ostrołęce Wojciechowicach.

Niestety, 20 listopada Szkoła znowu opuszcza miasto. Po wycofaniu się Niemców z gmachów byłego Korpusu Kadetów Suworowa w Al. Ujazdowskich w Warszawie, budynki te przejmują polskie władze wojskowe, które skierowały tam Szkołę Podchorążych. W miejscu tym Szkoła będzie funkcjonować do roku 1926, kiedy znowu wraca do Komorowa płacąc, jak głosiła fama, karę za wierność stronie rządowej w trakcie zamachu majowego.

Tymczasem w Ostrowi, po pozbyciu się zaborcy, społeczność miejska błyskawicznie zorganizowała swą reprezentację. Na komisarza miasta i powiatu został obrany dr Wacław Szaykowski, zaś pierwszym burmistrzem został farmaceuta Ludwik Mieczkowski. Przed nowo wybraną władzą stanął trudny problem zapewnienia aprowizacji wygłodzonemu miastu. Uruchomiono więc młyn Treistera, ale brakowało zboża. Ziemniaki sprowadzono z magazynów wojskowych w Małkini. W tych ciężkich momentach nie obyło się bez reglamentacji. Wprowadzono kartki na chleb wraz z zakazem wypieku ciastek. Ponieważ stan sanitarny miasta też nie przedstawiał się najlepiej, wybudowano łaźnie miejskie. Takie prozaiczne problemy stały w mieście, które upajało się wolnością.

Na chwile powrócono i do momentów podniosłych, gdy w pierwszą rocznicę odzyskania niepodległości, na placu obok kościoła posadzono symboliczny „Dąb Wolności".

 I kiedy z trudem próbowano załagodzić narastające problemy bytowania, nad miastem i krajem zawisły następne tragiczne wydarzenia. W toczącej się na wschodzie wojnie z Rosją Radziecką szala sukcesów przechyliła się na stronę bolszewicką. W początkach sierpnia 1920 roku oddziały 136 pułku piechoty Armii Czerwonej wkroczyły do miasta. Na ulicach miasta znowu rozbrzmiewał język znienawidzonego zaborcy, a wraz z nim próba wprowadzenia nowych porządków. W Ostrowi powstał Tymczasowy Komitet Rewolucyjny, ale na szczęście na krótko. 4 sierpnia miasto zaalarmowane zostało gwałtowną strzelaniną, to 500 osobowa grupa żołnierzy z cofających się i pokiereszowanych polskich oddziałów, podjęła rozpaczliwą próbę przebicia się w kierunku Warszawy. Próba powiodła się, ale na przedpolach miasta znaleziono później ponad 60 ciał zabitych Polaków. Ich zwłoki dopiero w 1925 roku przeniesiono na ostrowski cmentarz parafialny. Rosyjska okupacja trwała krótko. W połowie sierpnia, po bitwie warszawskiej, Ostrów po raz drugi odzyskała niepodległość, tym razem już na prawie 20 lat.

Jeszcze nie do końca umilkły strzały, kiedy rozpoczęto organizację administracyjną ziem 'potekich. Ostrów uzyskała prawa powiatu i została włączona do województwa białostockiego. W skład powiatu wchodziły 2 miasta: Ostrów Mazowiecka i Brok, (któremu prawa miejskie przywrócono 1 marca 1922 r.) i 11 gmin wiejskich: (Boguty, Brańszczyk, Długosiodło, Jasienica, Komorowe, Nur, Orło, Poręba, Szułborze-Koty, Warchoły i Zaręby Kościelne),. Miasto zamieszkiwało w 1927 roku 16255 osób z czego 7060 Żydów. Życie polityczne w okresie dwudziestolecia międzywojennego nadal zdominowane było przez Narodową Demokrację z jej niekwestionowanym liderem - Janem Harusewiczem. Po 1926 roku dość liczną grupę stanowią zwolennicy Marszałka zrzeszeni w BBWR, później OZON. Pojawili się i zwolennicy Polskiej Partii Socjalistycznej, a wśród nich poseł z okręgu obejmującego Ostrów Maz., Wysokie Maz. i Bielsk Podl. - Stanisław Dubois. Pojawili się i ludowcy ze Stronnictwa Chłopskiego i „Wyzwolenia". Część Żydów popierała socjalistyczny „Bund" i Poalej-Syjon. Margines stanowili komuniści. Miasto powoli leczyło rany zadane przez działania wojenne.

Na większe inwestycje miejskie trzeba było poczekać dopiero do drugiej połowy lat dwudziestych. W 1927 roku pobudowano nowy ratusz, nawiązujący w formie architektonicznej do pałaców barokowych. Twórcą projektu był architekt miejski Stefan Zwolanowski. Ratusz stanął w miejscu gdzie przedtem funkcjonował, rozebrany w 1835 r. drewniany ratusz. Zaś plac wokół niego dostał nazwę księżnej Anny Mazowieckiej. W 1926 r. swą siedzibę znalazł Bank Ludowy w nowo wybudowanym budynku przy ul. 3 Maja. Projektantem budynku, ozdobionego kolumnadą na wzór joński, był architekt Władysław Muzott. Największa inwestycją urbanistyczną w tym czasie była związana z potrzebami oświatowymi. Od 1923 r. budowa nowego gmachu gimnazjum wg projektu architektonicznego Zdzisława Rabika z Warszawy. Fundusze na tak wielką inwestycję pochodzić miały z budżetu Sejmiku Powiatowego. Niestety trudności z jakimi borykało się miasto powodowały, że dla ukończenia budowy, trzeba była zaciągnąć znaczące pożyczki, których nie sposób było później spłacić. Budynek, zwany wówczas „pałacem", uratowała decyzja ministra oświaty G. Dobruckiego, który upaństwawiając nowy gmach, zapewnił pomoc finansową dla spłacenia długów powstałych w wyniku szlachetnej, ale kosztownej inwestycji. Sam budynek, służący po dziś dzień młodzieży miasta w latach dwudziestych stanowił jedną z najnowocześniejszych placówek oświatowych w Polsce i jako taki stanowił słuszny powód do dumy włodarzy miejskich.

Z innego rodzaju inwestycji była i ta, która bezpośrednio wpływała na ożywienie gospodarcze miasta, jego wygląd i warunki życia jego mieszkańców. Chodzi o wybudowaną w 1929 r. elektrownię miejską, która w całości pokryła potrzeby rozwijającego się miasta. Ten rozwój nie miał zbyt intensywnego charakteru. Miasto miało charakter typowo rolniczy, jako że 1/3 jego mieszkańców stanowili rolnicy. Niewielki przemysł (7 młynów, browar, 2 gręplarnie, garbarnia, 2 tartaki, 2 cegielnie, 2 cementownie, nasycalnia podkładów kolejowych, fabryka octu, 2 farbiarnie) były również nastawione na usługi rolnicze. Podobnie jak i wkoło 400 warsztatów rzemieślniczych różnych branż. Handel miejski, niezwykle rozdrobniony, w ogromnej większości znajdował się w rękach żydowskich. Niewielka grupa inteligencji opierała się przede wszystkim urzędnikach, wśród których brylowali lekarze, prawnicy i nauczyciele. Z placówek kulturalnych w mieście funkcjonowało kino i biblioteka z księgozbiorem liczącym 860 książek. Znacznie zasobniejszą była biblioteka żydowska. Potrzeby oświatowe miasta były realizowane w 1 gimnazjum koedukacyjnym, 5 szkołach powszechnych i 1 prywatnej szkole zawodowej. Młodzież żydowska korzystała z nauki w gimnazjum ale i w 5 szkołach prywatnych (3 czteroklasowe i 2 średnie).

Nie sposób również nie wspomnieć o obecności w mieście wojska. Dwa kompleksy koszarowe pamiętające jeszcze czasy Mikołaja II zajmowało teraz Wojsko Polskie. W koszarach przy Szosie Różańskiej stacjonował 18 pułk artylerii lekkiej, szczególnie związany z naszym miastem, które 6 czerwca 1938 roku ufundowało mu sztandar. Popularna „osiemnastka" wysoko ceniła sobie Jego honor, czego przykładem jest udekorowanie go przez Kapitułę Orderu Virtuti Militari w Londynie 11 listopada 1966 r. za udział w wojnie obronnej tym najwyższym polskim odznaczeniem bojowym. Kompleks komorowski zajmował do 1926 r. 71 pułk piechoty, zaś po maju wraca na swe stare miejsce Szkoła Podchorążych Piechoty. Spotkanie ze Szkołą opisuje jej przedwojenny uczeń i oficer, a po wojnie znany aktor Sławomir Lindner we wspomnieniach zatytułowanych „Ale serce boli": Stacyjka w Ostrowi strasznie prowincjonalna. Przy stacji okoliczni gospodarze z furkami zaprzężonymi w liche koniki - Panie podchorąży, Jadziom? Jechaliśmy po trzech, po czterech na wózku. Przez środek szkoły szła szosa, tak że podwozili nas pod sam gmach wyznaczonej kompanii. Wysiadłem przed szóstą. Stare koszary rosyjskie z czerwonej cegły. Każdy budynek na jedną kompanię. Alejki między budynkami wyżwirowane. Osobny budynek w każdym batalionie na świetlicę i herbaciarnię. Dwa bataliony czterokompanijne. Po drugiej stronie szosy domy oficerskie i administracja. Willa komendanta szkoły w osobnym ogródku. Mnóstwo pomników. Komendant płk Ludwik Bociański, zatrudniał na stałe rzeźbiarza, który mu te rzeźby modelował w sobie tylko znanej kombinacji cementu i innych składników. Była to mądra kombinacja, schnąca dość szybko, ale nie za szybko i świetnie twardniejąca. Przed Komendą Szkoły stał konny pomnik Marszałka, głębiej pomnik Biskupa Bandurskiego w czerwonym granicie, rzeźby Stanisława Homo-Popławskiego.

Tak prezentowała się jednostka, która stanowiła swoistego rodzaju wizytówkę ubogiego miasteczka na Mazowszu, a co do której określenie użyte w wydawnictwie okolicznościowym: „słup granitowy armii polskiej" w pełni oddaje jej znaczenie. Prze jej mury przewinęli się tacy oficerowie, jak wspomniani już generałowie: Marian Kukieł, Stefan Rowecki, ale też i Kazimierz Fabrycy, Jan Jagmin-Sadowski czy Józef Kuropieska. Pułkownicy: Marian Porwit, Jan Rzepecki, Karol Piłat - dowódca 5 batalionu 3 Dywizji Strzelców Karpackich w bitwie pod Monte Cassino, do końca swych dni związany z Ostrowią i spoczywający na tutejszym cmentarzu. Major Henryk Sucharski - bohaterski obrońca Westerplatte czy kapitanowie Władysław Raginis - obrońca Wizny w 1939 r. i Władysław Wysocki - odznaczony pośmiertnie tytułem Bohatera Związku Radzieckiego za Bitwę pod Lenino. Ci ostatni należeli do absolwentów Szkoły. Dyplom ukończenia Szkoły miała we wrześniu 1939 r. większość młodszych oficerów piechoty.

Wojsko wszechobecne w życiu miasta poprzez swe święta i uroczystości, poprzez udział w świętach miasta, nadawało miastu swoistego charakteru, tworząc zeń czasami wizerunek miasta garnizonowego. W takim momencie weszliśmy w następny burzliwy zakręt naszej historii, który rozpoczął się we wrześniu 1939 roku.

Marek Kuczyński