SKŁODY PIOTROWICE- Gniazdo rodowe Marii Skłodowskiej- Curie

Maria Curie- Skłodowska- "Wielka Wnuczka Naszej Gminy"

Zobacz jak przebiegały prace przy ustawianiu pomnika w Zarębach Kościelnych>>  

Gniazdo rodowe Marii Skłodowskiej- Curie, znajduje się we wsi Skłody Piotrowice w gminie Zaręby Kościelne.

Tutaj żyli jej pradziadowie, tu urodził się i chodził do szkoły elementarnej w Zarębach Kościelnych jej dziadek- Józef Skłodowski (1804-1882).

Postać dla całego rodu symboliczna. To on wywiódł Skłodowskich z mazowieckiego zaścianka Skłody i przekształcił z przeżywającej klęski powstańcze, zubożałej szlachty w pozytywistyczną inteligencję.

 

 

Józef Skłodowski (19 III 1804- 21 VIII 1882)- dziadek Marii Skłodowskiej- Curie.

 

Józef Skłodowski urodziła się 19.03.1804 roku w Skłodach Piotrowicach  w rodzinie drobnej szlachty.
Ród Skłodowskich wywodził się z Mazowsza płockiego. Prawdopodobnie wzmianki o protoplastach rodu pochodzą z II połowy XIV wieku. Pewniejsze wzmianki pochodzą z XVI wieku, kiedy Skłodowski pieczętuje się herbem Dołęga i zajmuje ważną pozycję na Mazowszu. Pierwsi przodkowie byli związani z miejscowością Skłody, który musiał być rozległym majątkiem, skoro został podzielony na trzy części: Skłody Stachy (małe), Skłody średnie i Skłody Piotrowice (wielkie). Ojcem naszego bohatera był żyjący w II połowie XVIII wieku Urban Skłodowski, właściciel ziemski, który w marcu 1803 r. poślubił Małgorzatę z Rykaczewskich. Jego gospodarstwo usytuowane było na wzniesieniu, za którym przepływała rzeka Brok. Urban Skłodowski- ojciec Józefa był jednym z właścicieli wsi Skłody Piotrowice. Jego dworek, stojący, prostopadle do rzeczki Brok /albo Broczysko/, o jakie 50 łokci od niej, i całą tą sadybę, tworzącą okólnik, zamknięty z jednej strony Brokiem, a z innych budynkami gospodarskimi na wpół już rozebrany, czarny od starości i niezamieszkały, stał jeszcze na jesieni roku 1920.
Fortuna, będąca niegdyś własnością Urbana Skłodowskiego, została przez średniego syna jego Feliksa, odstąpiona Skłodowskim z rodu Biskupów.

Po Biskupach Skłodowskich fortuna, dawniej Urbanowa, przeszła czasowo w posiadanie właścicieli innego nazwiska, zdaje się Świerżewskich, a potem znowu wróciła do Skłodowskich, tym razem Marczaków.

Paluchów Skłodowskich w Skłodach już zdaje się nie ma; natomiast we wsi, sąsiadującej z Piotrowicami, Świerżach Zielonych, albo, jak mówią „na Zielonem”, siedzą na dostatnich fortunach kilkudziesięciomorgowych potomkowie brata Uranowego, Józefa; na jednej Piotr i jego siostry po synu Franciszku, na drugiej zaś potomstwo po drugim synu Feliksie.

Urban Skłodowski był żonaty z Małgorzatą Rykaczewską i umarł w tym czasie, kiedy syn jego najstarszy- Józef Skłodowski rozpoczął dopiero naukę w Szkole Wojewódzkiej Łomżyńskiej.

Józef  rozpoczął naukę w czasie Księstwa Warszawskiego w 1812 r. uczęszczając do szkoły elementarnej w Zarębach Kościelnych (rejon Pułtuska). Przygotowania, wojna i okupacja rosyjska Księstwa Warszawskiego, spowodowały, że przerwał naukę. Naukę kontynuował już po powstaniu Królestwa Polskiego w 1815 r., gdy Polacy cieszyli się częściową państwowością polską, kiedy odżywały nadzieje na odbudowę Państwa Polskiego.  

Nie znajdując należytej pomocy u swej matki, mało zapobiegliwej, a przytem niezbyt rozumiejącej potrzebę nauki, Józef od bardzo wczesnego wieku był pozostawiony własnym siłom. Dzięki wybitnym zdolnościom i usilnej pracy, a w części też życzliwemu poparciu ówczesnego rektora, księdza Zawadzkiego, światłego pijara, ukończył on szkołę średnią z odznaczeniem, a następnie, borykając się wciąż z niedostatkiem- w roku 1828 Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Warszawskiego, poczem rozpoczął swoją karierę pedagogiczną w Białej Podlaskiej, skąd po roku przeniesiono go do Warszawy, jako nauczyciela szkoły średniej na Muranowie.

Podczas rewolucji Listopadowej wstąpił do wojska narodowego, jako artylerzysta i uczestniczył w kilku bitwach, m.i. pod Iganiami. Schwytany w Kieleckiem, pod Chmielnikiem, przez Kozaków był pędzony piechotą do Warszawy, dokąd przybył podarty, wygłodzony, z ciężko pokaleczonymi nogami. Po wydobrzeniu, uniknąwszy szczęśliwie gorszych skutków udziału w rewolucji, wrócił na dawne stanowisko i wkrótce ożenił się  z Salomeą Sagtyńską. Józef i Salomea mieli siedmioro dzieci. Jednym z nich był Władysław- ojciec Marii.

Dalszą swoją służbę odbywał na prowincji, naprzód w Kielcach, gdzie przyszedł na świat Władysław (ojciec Marii), później w Łomży, następnie w Łukowie jako inspektor, potem w Siedlcach, gdzie awansował na dyrektora i wreszcie, przez 12 lat na tym samym stanowisku w gimnazjum Lubelskim, skąd przed samym prawie powstaniem styczniowym został zmuszony przejść na emeryturę.

Dyrektor Skłodowski jako Polak rozumiał i podzielał ideały oraz dążenia powierzonej sobie młodzieży. W okresie przedpowstaniowym, kiedy w Lublinie solidaryzując się z Warszawą urządzano manifestacje religijno-patriotyczne, w których gremialnie uczestniczyła lubelska młodzież szkolna, Skłodowski z urzędu był zmuszony do wymierzenia kar dyscyplinarnych najbardziej aktywnym uczniom. Za zbytni zdaniem władz carskich - liberalizm zapłacił utratą stanowiska 1 października 1862 r. i przeszedł na przedwczesną emeryturę.

Jego pasją były nauki przyrodnicze: zatrudniał wybitnych matematyków, fizyków i przyrodników, osobiście skatalogował ponad dziesięciotysięczne zbiory biblioteczne, zaliczające się do największych w Królestwie.
Zadbał o odpowiednie dla nich pomieszczenia i udostępnienie ich nie tylko uczniom, ale także mieszkańcom miasta.
Posiadał niekwestionowany autorytet wśród młodzieży, a wśród wychowanków szkół, w których pracował znalazła się cała plejada matematyków, fizyków, lekarzy i ekonomistów; odegrali wielka rolę w życiu umysłowym i kulturalnym Królestwa w II połowie XIX wieku.

Po przejściu na emeryturę ze stanowiska dyrektora Gimnazjum Lubelskiego, przed samą zawieruchą 1863 roku, Józef wielokrotnie zmieniał swoją siedzibę, stale jednak unikając Warszawy, jak zresztą i podczas całej swojej służby. Mieszkał więc kolejno w Jawidziu, jednym z folwarków Zawieprzyckich, potem w Prosienicy, następnie dzierżawił Puchały, piękny dom z ogrodem i kawałkiem gruntu w Łomżyńskim, później, dom z dużym ogrodem w Czyżewie, a wreszcie Radlin, jednowłókowy folwark pod Kielcami, ze starym modrzewiowym dworem.

Pracował prawie do ostatka, trochę przy gospodarstwie, więcej w ogrodzie, po za tym przez pewien czas był wójtem, a potem sędzią gminnym z wyboru.

Śmierć zaskoczyła go u brata stryjecznego, Ksawerego, w Zawieprzycach, a zwłoki spoczęły w rodzinnym tegoż grobie w Kijankach.

Józef miał 7 rodzeństwa: Feliks- mieszkał w Budziszewie, Jan- sędzia w Opolu Lubelskim, siostra- wyszła za mąż za Wyszomirskiego, inni ??

NA EMERYTURZE W MAJĄTKU RODZINNYM

Kolejne lata życia (1862-1864) spędził najpierw w folwarku zawieprzyckim w Jawidzu dzierżawionym przez brata Ksawerego Skłodowskiego. Po upadku powstania styczniowego, gdy wzmogły się represje popowstaniowe w czerwcu 1864 r. przenosi się do Czyżewa koło Ostrowi Mazowieckiej. Następnie w czerwcu 1870 r. udaje się do majątku zięcia Henryka Felauera położonego w Rakoszynie koło Kielc. Mając ogromne zaufanie tamtejszego społeczeństwa gminy Piekoszów zostaje wybrany na stanowisko wójta, a następnie powierzono mu godność sędziego gminnego w Promniku. Od 1879 r. Józef Skłodowski nabywając dwa gospodarstwa przenosi się do Radlina koło Kielc. W grudniu 1881 r. wraz z żoną Skłodowski udał się na pasterkę do kieleckiej katedry. Trudne warunki (mróz i zawieje grudniowe) spowodowały, że żona zachorowała na zapalenie płuc i po niespełna dwóch miesiącach zmarła 21 lutego 1882 r. Pochowana została na cmentarzu w Leszczynach. Załamany po stracie żony Salomei przeniósł się do Zawieprzyc na Lubelszczyźnie i tam spędził ostatni okres swojego życia. Zamieszkał w majątku stryjecznego brata, Ksawerego Skłodowskiego. Nie mogąc pogodzić się ze śmiercią ukochanej swojej żony, przygnębiony, zachorował na zapalenie płuc. Mimo wysiłków lekarzy w pół roku później zmarł w wieku 78 lat w Zawieprzycach 21 sierpnia 1882 r. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 25 sierpnia w kościele parafialnym w Kijanach. Mszę świętą celebrował ks. Bogucki. Józef Skłodowski został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Kijanach.        
Zapis w księdze zmarłych parafii kijańskiej z lat 1877-1887, t. V znajduje się pod nr 63. Zapis wykonany jest w języku rosyjskim. Czytamy w nim:    
"Stało się we wsi Kijany - trzynastego/ dwudziestego piątego sierpnia tysiąc osiemset osiemdziesiątego drugiego roku o godzinie 10 rano. Zjawili się Ksawery Skłodowski, arendator dóbr Zawieprzyc, sześćdziesięciu sześciu lat, kuzyn zmarłego oraz Jan Skłodowski, agronom dwudziestu siedmiu lat od urodzenia - bratanek zmarłego, mieszkający obaj we wsi Zawieprzycach; i ogłosili, że dziewiątego/dwudziestego pierwszego sierpnia bieżącego roku o godzinie jedenastej popołudniu, zmarł we wsi Zawieprzycach Józef Skłodowski - wdowiec, były Dyrektor Gimnazjum Lubelskiego, siedemdziesięciu ośmiu lat od urodzenia, urodzony we wsi Skłodach w powiecie ostrołęckim, a mieszkającym we wsi Radlinie w powiecie kieleckim - syn zmarłych Urbana Skłodowskiego i Małgorzaty z Rybaczewskich, małżeństwa Skłodowskich. 
Po naocznym stwierdzeniu ów Akt ogłaszający o śmierci Józefa Skłodowskiego został przeczytany przez Nas i podpisany przez świadków - Ks. Bogucki, N. M. P. Ksawery Skłodowski, Jan Skłodowski".
 

Pomnik nagrobny rodziny Skłodowskich na cmentarzu parafialnym w Kijanach rodzina ufundowała w 1887r. Na cokole pomnika od jego zachodniej strony - czyli od strony miasta Lublina umieszczono napis "Dyrektor Gimnazjum Lubelskiego - głosi tablica nagrobna - radca stanu i obywatel ziemski [...] Pokój jego zacnym popiołom.


Józef Skłodowski z małżeństwa z Salomeą Sagtyńską, córką właściciela majątku Radlin (powiat kielecki) pozostawił siedmioro dzieci, trzech synów: Władysława, Przemysława i Zdzisława oraz cztery córki: Bolesławę ur. 1834r., Bronisławę ur. w 1835 r., Wandę ur. 1837 r. Wisławę ur. 1843 r.)

Najstarszy syn Władysław (1832-1902) urodził się 20 października 1832 r w Kielcach. Od 1840 r rozpoczął naukę w gimnazjum łukowskim. Od 1841 r. został uczniem gimnazjum w Siedlcach i tam w czerwcu 1847 r. złożył egzamin dojrzałości. Dzięki staraniom swojego ojca uzyskał stypendium na studia na Wydział Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Petersburskiego, który ukończył w 1852 r. Od sierpnia 1852 r. został nauczycielem matematyki i fizyki w Realnej Szkole Powiatowej w Warszawie przy ulicy Freta. Następnie był nauczycielem II Gimnazjum w Warszawie. W 1860 r. poślubił Mariannę Bogucką, nauczycielkę i przełożoną pensji żeńskiej w Warszawie. Jesienią 1867 r. awansował na podinspektora gimnazjum. 7 listopada 1867 r. urodziła się w Warszawie - Maria Skłodowska - jako ostatnia z pięciorga dzieci. Po śmierci żony (zmarła 9 maja 1878 r.) Władysław przejął obowiązki dobrego Ojca i pedagoga. Zmarł 14 maja 1902 r. w Warszawie i został pochowany w grobowcu rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim.        
Przemysław (1838-1864) urodził się w Łomży. Naukę rozpoczął w gimnazjum siedleckim i w 1854 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. Następnie po odbyciu aplikacji pracował w Okręgowym Zarządzie Dróg, a później dzierżawił folwark Szczekarków.  
Zdzisław (1841-1914), urodził się 20 maja 1841 r. w Łukowie. Początkowo uczęszczał do gimnazjum siedleckiego, a od 1851 r. został uczniem gimnazjum w Lublinie, które chlubnie ukończył w 1857 r. Po upadku sprawy narodowej wyjechał do Francji i w Tuluzie podjął bezpłatne studia doktoranckie jako uciekinier polityczny. W 1865 r. uzyskał na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomicznych stopień doktora. Po ukończeniu uniwersytetu w Tuluzie dzięki staraniom rodziny wiosną 1866 r. powrócił do kraju. Do 1870 r. był docentem w warszawskiej Szkole Głównej, która porzucił po zreformowaniu na uniwersytet rosyjski. Następnie pracował jako asesor Trybunału Cywilnego w Warszawie oraz jako rejent w Skalbmierzu. Zmarł 23 czerwca 1914 r. w Kielcach.
Bolesława urodziła się w 1834 r. Nauki pobierała w Siedlcach, a następnie w Petersburgu. Gdy rozpoczęła się Pozostałe córki (Bronisława ur. w 1835 r., Wanda ur. 1837 r. Wisława ur. 1843 r.) były absolwentkami Instytutu Aleksandryjskiego w Puławach. Wanda i Bolesława biegle władały francuskim, rosyjskim i niemieckim.
Z licznego jego potomstwa niektórzy zapisali się dobrze w historii. Jak patriotyczna była to rodzina oddana Polsce niech świadczą następujące fakty. Z trojga synów dwóch uczestniczyło w walce o niepodległość Polski biorąc udział w powstaniu styczniowym. Przemysław Skłodowski wziął czynny udział w powstaniu styczniowym. Ranny w maju 1864 r. w potyczce oddziału partyzanckiego z wojskami rosyjskimi stoczonej pod Lubartowem zmarł na skutek odniesionych ran.           
Zdzisław Skłodowski był uczestnikiem powstania styczniowego w stopniu kapitana. Został komisarzem Rady Narodowej i adiutantem pułkownika Marcina Borelowskiego. Walczył w powstaniu pod nazwiskiem Miecznikowski. W trakcie działań pod Panasówką (3 września 1863 r.) został ranny i mimo tego wziął udział w bitwie pod Batorzem 6 września 1863 r.  
Ma także piękna kartę w walce o niepodległość Polski jedna z czterech córek - Bronisława Skłodowska, która aktywnie uczestniczyła w Powstaniu Styczniowym w województwie kaliskim. Pełniła odważne i ofiarne funkcje kurierskie, gdzie z pełnym poświęceniem i zaangażowaniem przekazywała ważne informacje (m in. dawała znać o ruchach wojsk rosyjskich) między władzami cywilnymi i wojskowymi operującym na tym obszarze. Pielęgnowała chorych i rannych powstańców.           
Jednak najbardziej znaną w świadomości Polaków po dzień dzisiejszy pozostaje córka Władysława Skłodowskiego - Maria Curie Skłodowska. Była to ukochana wnuczka Józefa Skłodowskiego dziedziczącą po nim zamiłowanie do nauk ścisłych, co było szczególnie rzadkie u kobiet, zwłaszcza w tamtych czasach. W osobie dziadka znajdowała wzór do naśladowania odziedziczając po nim przede wszystkim pracowitość, umiłowanie przyrody, człowieka i kraju. Bywając w Zawiepszycach i w Lublinie odwiedzała gimnazjum, w którego pracowniach znajdowały się fascynujące ją od dzieciństwa przyrządy fizyczne. W tych kontaktach szukać należy uwarunkowań charakteru i kariery naszej wielkiej uczonej Marii Curie Skłodowskiej - przyszłej dwukrotnej noblistki, która znalazła swoje miejsce w Panteonie francuskim.        
Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w czerwcu 1883 r. Maria wraz ze ojcem Władysławem przybyła do rodzinnych Zawieprzyc. Spędzając wakacje w rodzinnych stronach nie mogła zapomnieć o dziadku Józefie, któremu tak wiele naukowo zawdzięczała. Odwiedziła rodzinny grobowiec swojego ukochanego dziadka na cmentarzu parafialnym, w Kijanach. Pamięć o nim będzie jej towarzyszyć podczas wizyty w Lublinie w sierpniu 1930 r. To właśnie wtedy wspominając go podkreślała okoliczności wybudowania okazałego gmachu w Lublinie, w którym mieściło się niegdyś Gimnazjum Gubernialne. Przed wyjazdem z Lublina dokonała historycznego wpisu do Księgi pamiątkowej w katedrze lubelskiej - "M. Curie Skłodowska". 


 

Dawna Szkoła Wojewódzka Lubelska, przy ul. Narutowicza 12, ob. siedziba Instytutu Pedagogiki UMCS, wzniesiona została w latach 1857-59 staraniem dyrektora placówki - Józefa Skłodowskiego (1804-82), cenionego pedagoga i patrioty, dziadka Marii Skłodowskiej-Curie, późniejszej noblistki i patronki uniwersytetu w Lublinie. Jego uczniami byli znakomici późniejsi twórcy: Aleksander Głowacki (Bolesław Prus), wybitny prozaik, autor Notatek z Lublina - kroniki życia kulturalnego i społecznego czy powieści Lalka, w której znajdują się również wątki lubelskie; Aleksander Świętochowski - znany powieściopisarz i redaktor; Julian Ochorowicz- pierwowzór Ochockiego w Lalce- filozof, psycholog (autor dzieła pt. Psychologia - pedagogika - etyka), jednocześnie poeta (ps. Julian Mohort); Aleksander Jaworowski - lubelski lekarz i społecznik. Wszyscy ukończyli szkołę w 1866 r. - w ostatnim roku nauczania w języku polskim, zanim nie zakazał tego carski zaborca. W czasie działalności gimnazjum rosyjskiego jego uczniem był Tadeusz Gałecki (1871-1937), zesłaniec syberyjski, członek PPS, legionista, prozaik i publicysta, tworzący pod znanym pseudonimem Andrzej Strug, autor powieści Dzieje jednego pocisku i Pokolenie Marka Świdy.


 

Fragment z książki pt. Maria Curie str. 15 napisanej przez Ewę Curie, córkę Marii Skłodowskiej Curie:

Skłodowscy pochodzili z drobnej szlachty, niegdyś zresztą dość zamożnej, potem w początkach XIX w., zubożałej. Ich gniazdem rodowym były Skłody, w ziemi łomżyńskiej. Jednakże już ojciec Władysława (Władysław- ojciec Marii), Józef, opuścił rolę, trochę dlatego, by poprawić swą sytuację materialną, lecz przede wszystkim, ponieważ miał szczery pociąg do nauki. Po różnych dramatycznych przejściach w walkach o Polskę, osiadł on w Lublinie, jako dyrektor gimnazjum.

Wspomnienia Dra Józefa Skłodowskiego – rodzonego brata Marii Skłodowskiej- Curie, lekarza z zawodu:

Zapiski niniejsze rozpocząłem z czerwcu 1925 r. i prowadziłem je dalej z przerwami, bez wytkniętego z góry planu i zakresu. Co do wspomnień rodzinnych są one w pewnej mierze przedłużeniem pamiętnika Ojca, do których po bliższe szczegóły odsyłam[1].

 

Skłody i rodzina Skłodowskich.

Kolebka  naszej rodziny jest wieś Skłody, położona na starym Mazowszu, w parafii Zarębskiej /Zaręby Kościelne/, powiecie Ostrowskim, który przed wojną należał do gubernii, a obecnie do Województwa Białostockiego. Jest to wieś obszerna, złożona z trzech części, noszących nazwy: Skłody Piotrowice, Skłody Średnie i Skłody Stachy. Była ona od wieków w posiadaniu drobnych właścicieli, przeważnie Skłodowskich, z których jedni, jak my, mieli przydomek Paluchów, drudzy Biskupów, trzeci Marczaków, inni jeszcze Balcerów, Maciejaków, Fonfarów. Ci wszyscy pieczętowali się herbem  Dołęga.

Siedząc na większych lub mniejszych fortunach szlacheckich i nie posiadając ziemi, obsadzonej przez chłopów pańszczyźnianych, sami oni uprawiali swoją rolę. Różne ich przydomki są bardzo dawnego pochodzenia, jak świadczy o tym dokument, który miałem czasowo w rękach. Nosi on datę 1819 roku, a treścią swoją sięga aż po rok 1685[2].

Protoplastą naszej rodziny był Józef[3], urodzony w pierwszej połowie XVIII wieku. Musiał to być szlachcic dość zamożny, skoro najstarszemu synowi swemu Urbanowi, pozostawił w Skłodach- Piotrowicach schedę, za którą później przy sprzedaży osiągnięto 30 tysięcy złotych. Mój pradziad, Urban Skłodowski objąwszy dziedzictwo mieszkał w nim i po staremu gospodarzył.

Ojciec mój pamiętał jeszcze jego dworek, stojący, prostopadle do rzeczki Brok /albo Broczysko/, o jakie 50 łokci od niej, i całą tą sadybę, tworzącą okólnik, zamknięty z jednej strony Brokiem,  a z innych budynkami gospodarskimi. I ja również widziałem go, nawpół już rozebrany, czarny od starości i niezamieszkały, na jesieni roku 1920, wkrótce po wyparciu bolszewików.

Fortuna, będąca niegdyś własnością Urbana Skłodowskiego, została przez średniego syna jego Feliksa, odstąpiona Skłodowskim z rodu Biskupów. Syn jednego z nich, Wojciecha, Antoni, gospodarował wtedy na dzierżawie majorackiej w Daniłowie, położonym o parę kilometrów od Skłodów. Z nim to właśnie, zetknąwszy się jako pacjentem, odwiedziłem nasze gniazdo rodzinne.

Po Biskupach Skłodowskich fortuna, dawniej Urbanowa, przeszła czasowo w posiadanie właścicieli innego nazwiska, zdaje się Świerrzewskich, a potem znowu wróciła do Skłodowskich, tym razem Marczaków.

Paluchów Skłodowskich w Skłodach już zdaje się nie ma; natomiast we wsi, sąsiadującej z Piotrowicami, Świerrzach Zielonych, albo, jak mówią „na Zielonem”, siedzą na dostatnich fortunach kilkudziesięciomorgowych potomkowie brata Uranowego, Józefa; na jednej Piotr i jego siostry po synu Franciszku, na drugiej zaś potomstwo po drugim synu Feliksie. Jeden z wnuków owego Feliksa, Stanisław, bywał u nas w Warszawie, jako słuchacz Szkoły Nauk Politycznych (…).

Urban Skłodowski był żonaty z Małgorzatą Rykaczewską i umarł w tym czasie, kiedy syn jego najstarszy, a mój dziadek, rozpoczął dopiero naukę w Szkole Wojewódzkiej Łomżyńskiej.

Nie znajdując należytej pomocy u swej matki, mało zapobiegliwej, a przytem niezbyt rozumiejącej potrzebę nauki, dziad mój od bardzo wczesnego wieku był pozostawiony własnym siłom. Dzięki wybitnym zdolnościom i usilnej pracy, a w części też życzliwemu poparciu ówczesnego rektora, księdza Zawadzkiego, światłego pijara, ukończył on szkołę średnią z odznaczeniem, a następnie, borykając się wciąż z niedostatkiem- w roku 1828 Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Warszawskiego, poczem rozpoczął swoją karierę pedagogiczną w Białej Podlaskiej, skąd po roku przeniesiono go do Warszawy, jako nauczyciela szkoły średniej na Muranowie.

Podczas rewolucji Listopadowej wstąpił do wojska narodowego, jako artylerzysta i uczestniczył w kilku bitwach, m.i. pod Iganiami. Schwytany w Kieleckiem, pod Chmielnikiem, przez Kozaków był pędzony piechotą do Warszawy, dokąd przybył podarty, wygłodzony, z ciężko pokaleczonymi nogami. Po wydobrzeniu, uniknąwszy szczęśliwie gorszych skutków udziału w rewolucji, wrócił na dawne stanowisko i wkrótce ożenił się  z Salomeą Sagtyńską.

Dalszą swoją służbę odbywał na prowincji, naprzód w Kielcach, gdzie przyszedł na świat mój ojciec, później w Łomży, następnie w Łukowie jako inspektor, potem w Siedlcach, gdzie awansował na dyrektora i wreszcie, przez 12 lat na tym samym stanowisku w gimnazjum Lubelskim, skąd przed samym prawie powstaniem styczniowym przeszedł na emeryturę. (…)

Rodzice ojca.

Wcześniejsze dzieje rodziców Ojca skreśliłem wyżej na podstawie jego pamiętników; pozostaje mi tylko trochę dalszych szczegółów dorzucić. Oboje zmarli w roku 1882, mając po lat blisko 80, kiedy byłem już na uniwersytecie. Po przejściu na emeryturę ze stanowiska dyrektora Gimnazjum Lubelskiego, przed samą zawieruchą 1863 roku, dziad mój wielokrotnie zmieniał swoją siedzibę, stale jednak unikając Warszawy, jak zresztą i podczas całej swojej służby. Mieszkał więc kolejno w Jawidziu, jednym z folwarków Zawieprzyckich, potem w Prosienicy, następnie dzierżawił Puchały, piekny dom z ogrodem i kawałkiem gruntu w Łomżyńskim, później, dom z dużym ogrodem w Czyżewie, a wreszcie Radlin, jednowłókowy folwark pod Kielcami, ze starym modrzewiowym dworem.

Śmierć zaskoczyła go u brata stryjecznego, Ksawerego, w Zawieprzycach, a zwłoki spoczęły w rodzinnym tegoż grobie w Kijankach.

W oczach go mam wyraźnie, postać mocno już pochylona, z nieodłączną fajką w ustach, dobrotliwie poważną, o bujnych mleczno białych włosach, krzaczastych brwiach, białych wąsach i brodzie, które dopiero na emeryturze zapuścił, ponieważ za czasów Mikołaja I urzędnikom nie wolno było nosić zarostu.

Mimo zgrzybiałego wyglądu zachował mój dziad do końca zycia spory zasób sił fizycznych i całkowitą trzeźwość umysłu. Lubił towarzystwo młodszych, a nade wszystko chętnie brał udział w zebraniach i zjazdach byłych swoich uczniów. Pracował też, prawie do ostatka, trochę przy gospodarstwie, więcej w ogrodzie, po za tym przez pewien czas jako wójt, a potem sędzia gminy z wyboru.

Słabiej tkwi mi w pamięci postać babki, szczupłej, zawiędłej staruszki, bardzo dobrej i łagodnej.

Co do braci rodzonych mego dziadka, to jak przez sen przypominam sobie bytność w Budziszewie u starszego z nich Feliksa: czas popołudnia… bawialnia w małym dworku… za oknami cieniste drzewa… słońce, przedzierające się przez gałęzie i kładace jasne plamy na podłodze… oto i wszystko.

Z wnukami Feliksa po trzech córkach spotykałem się potem kilkakrotnie w życiu, głownie jako lekarz; do bliższych stosunków nie doszło.

Młodszego Jana, który był sędzią w Lublinie, widziałem raz, czy dwa w przejeździe do Zawieprzyc. Syn jego, również Jan, skończony agronom, puławiak, próbował gospodarstwa na własna rękę, lecz bez powodzenia; potem siedział stale w Zawieprzycach, niby to rządca, albo chyba raczej jako rezydent. Stary kawaler, nie głupi, kostyczno- dowcipny, lecz bez energii i ambicji, ani tez chęci do pracy. W czasie wojny razem z Bolesławem Skłodowskim wyjechał do Rosji dla zarobku i zmarł tam już w drodze powrotnej. Siostra jego wyszła z mąż za lekarza powiatowego w Sandomierzu, Jakuba Tęczyńskiego.

Jedyna siostra mego dziada wyszła za Wyszomierskiego, a córka jej za Wnorowskiego. Tej znów synem był Jan Wnorowski, Który prawie jednocześnie ze mną chodził na medycynę, a jakiś czas nawet mieszkał u nas, jako korepetytor na stancji. Stad zbliżyliśmy się z nim. Praktykował potem na prowincji, ostatnio w Piotrkowic. Zmarł przed wojną z rzadkiem choroby miastenii. Brat jego starszy, Władysław, był weterynarzem. Znałem go mało, lecz byłem na jego weselu, kiedy żenił się z panną Szloktyzówną z Moszny pod Pułtuskiem. (…)

[1] Pamiętnik Władysława Skłodowskiego (1832- 1902). W rękopisie i odbitce maszynowej.

[2] w aneksie do rękopisu kopia.

[3] Według poszukiwań archiwalnych Dra Zygmunta Lasockiego, które mają być ogłoszone w jednym z najbliższych numerów miesięcznika heraldycznego, ojcem Urbana był nie Józef, lecz Jan Skłodowski, Syn Jakuba, a wnuk Jana /1 Luty 1936r./


Źródło- Wikipedia:

Józef Skłodowski herbu Dołęga (19 marca 1804, Skłody-Piotrowice - 21 sierpnia 1882, Zawieprzyce) - polski pedagog, bibliotekarz.
Pracował jako nauczyciel i inspektor szkolny. Walczył w powstaniu listopadowym jako artylerzysta, w tym w bitwie pod Iganiami. Po powstaniu uniknął represji i wrócił do zawodu. Od 1851 roku był dyrektorem gimnazjum wojewódzkiego w Lublinie i inicjatorem budowy nowego budynku tej szkoły szkoły (jesień 1859 roku; obecnie Wydział Pedagogiki i Psychologii UMCS, przy ul. Narutowicza). Pasjonował się naukami przyrodniczymi, zgromadził bibliotekę szkolną liczącą dziesięć tysięcy pozycji, szeroko udostępnianą mieszczanom. Został przedwcześnie emerytowany w 1862 roku, gdyż nie tłumił rewolucyjnego wrzenia wśród wychowanków. Zmarł w Zawieprzycach, został pochowany w Kijanach koło Lublina.
Poświęcono mu tablicę pamiątkową wmurowaną w fasadę budynku szkoły gubernialnej.
Jego syn Władysław również był pedagogiem. Drugi syn Zdzisław był prawnikiem, wziął udział w powstaniu styczniowym. Córką Władysława, a wnuczką Józefa była Maria Skłodowska


 

 

Grobowiec rodziny Skłodowskich W grobowcu spoczywa Ksawery Skłodowski brat Józefa, który był dziadkiem Marii Skłodowskiej - słynnej Polki laureatki Nagrody Nobla. Przyjeżdżała ona w latach młodości w odwiedziny do dziadka który mieszkał w dworku w Jawidzu. Na grobowcu znajduje się herb rodu „Dołęga” i płaskorzeźba przedstawiającą profil Ksawerego Skłodowskiego zmarłego w 1884 roku. Na płycie wyryty jest również napis: „Śp. Józef Skłodowski Dyrektor Gimnazjum Lubelskiego Radca Stanu i Obywatel Ziemski Żył lat 78 zm. 21 sierpnia 1882 r. w Zawieprzycach Pokój

 

 

 

 


Pani Genowefa Skłodowska z Warszawy przekazała ksero fragmentów wspomnień Dr. Józefa Skłodowskiego, rodzonego brata Marii Skłodowskiej- Curie, który z zawodu był lekarzem.

Wspomnienia w obszernym wydaniu znajdują się w Centralnej Bibliotece Lekarskiej w Warszawie.

Ponadto pani Genowefa Skłodowska podarowała na użytek Biblioteki Gminnej w Zarębach Kościelnych książkę pt. "Maria Curie", napisaną przez córkę Ewę Curie- wydanie P.W.N 1972 rok w Warszawie.

 

Okolice Skłodów Piotrowic- 15 września 2006r.

 

Skłody Piotrowice- w tle widać jeden z bunkrów, przebiegającej mi. przez Skłody radzieckiej linii obrony, zbudowanej w latach 1940-1941.

[powrót]

Biografia Józefa Skłodowskiego: